23 grudnia 2013 roku.
Wszystko fajnie,nowe mieszkanie gdzie Harr'ego mam non stop,święta już jutro,dziecko w drodze ale jednak coś jest nie tak a mianowicie brak świątecznego drzewka.Wczoraj na zakupach zapomnieliśmy o najważniejszej rzeczy.Jest 13:12 ubrałam się,po chwili koło mnie pojawił się Harry.
-Wybierałaś się gdzieś bez mnie ?-spytał ubierając buty.
-Ależ skąd że-powiedziałam całując go.-Masz zamiar iść w tych spodniach?-spytałam.
-Tak.
-O nie,nie,nie idź je zmienić-jeszcze mi się rozchoruje przez te dziury.
-Okey-po 15 minutach już byliśmy w samochodzie.
-Musimy ci kupić nowe spodnie-powiedziałam patrząc się na pięknie oświetlone miasto pokryte białym puchem,za to on się jedynie zaśmiał.
Wybraliśmy najładniejszą choinkę i idealnie pasujące do niej lampki,łańcuchy i bombki.Chłopak chciał już iść,haha myślał że zapomniałam o spodniach, o nie ze mną nie ma tak łatwo.Złapałam go za rączkę i jak małe dziecko zaprowadziłam do sklepu.Harry przymierzał z 15 par spodni z czego 10 kazałam mu kupić.Wróciliśmy do domu,postanowiłam od razu ubrać drzewko.Było mnóstwo przy tym śmiechu i wygłupów.Ale udało się ją wspaniale ubrać.
Ruszyłam do kuchni i zaczęłam gotować potrawy na jutrzejsze święto.Harry się gdzieś zaszył,mnie nagle rozbolała głowa.Niby nic wielkiego,zwykły objaw ciąży.Skończyłam prace na dziś i położyłam się w salonie.A chłopaka nie widziałam od momentu gdy ubieraliśmy choinkę,czyli jakieś trzy godzinny.Zaczęłam się martwić,chodziłam po wielkim budynku i szukałam wybranka,nigdzie go nie było.Ubrałam kurtkę i buty,wyszłam przed dom i zobaczyłam jak moja miłość ozdobiła cały dom lampkami.Podszedł do mnie gdy podziwiałam jego dzieło.
-Jak ci się podoba?-spytał
-Jest idealnie-w moich oczodołach zebrały się łzy,nie łzy smutku wręcz przeciwnie,radości.Harry to zobaczył przytulił mnie.
-Nie płacz kochanie.
-Nie płacze ze smutku raczej ze szczęścia,właśnie tu zaczniemy żyć razem,tu będą dorastać nasze dzieci,może tu będą biegać nasze zwierzęta,tu zaczniemy i skończymy naszą historię.Kocham cię
-Kocham cię- powiedział i weszliśmy do środka.Siedliśmy w salonie,zadzwoniłam do Lucy i spytałam czy by nie spędzili z nami wigilii.Od powiedziała że chętnie i przyjdzie z resztą ludności(czyli LM,1D).Jutro będzie magicznie,ja to wiem.
24.grudnia 2013 roku.
Obudziłam się o.................czekajcie sprawdzę...............Jezus 12:54!!!Szybko się umyłam,założyłam taki zestaw,ostanie dni noszenia szpilek,później już będzie nie wygodnie.Zeszłam na dół i zobaczyłam to,wyglądał bosko i jeszcze ten dziubek.
-Dlaczego mnie nie obudziłeś?-spytałam-Bo tak słodko spałaś,aż szkoda było cię budzić.
-Hmmmmm
-Pięknie wyglądasz-powiedział przysuwając mnie do siebie.
-To samo mogę powiedzieć o tobie-dałam mu słodki pocałunek.Chłopak pomógł mi udekorować stół i przygotować pozostałe posiłki.

***4 godziny później***
Dotarli do nas w końcu nasi znajomi..............
Zrobiliśmy małą przerwę między uroczystościami,czyli wigilią a urodzinami Louisa.
Wszyscy rozmawiali,śmiali się,po prostu dobrze się bawili.Zadzwonił telefon,na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie mojego kuzyna Justina.
Odebrałam.
Ja: Tak?
Justin: Część. Wesołych Świąt!
Ja:Nawzajem
Justin:Mam dla was wiadomość,spotykamy się całą rodziną w Californi i wszyscy chcą byście przyjechały.
Ja:Okey a kiedy?
Justin:Jutro.
Ja:Aha,mam pytanie czy mogła bym przyjechać z nowymi członkami rodziny?
Justin:Oczywiście im nas więcej tym lepiej.
Ja:To do zobaczenia,pozdrów wszystkich,papa
Justin:Pa
Muszę znaleźć Harr'ego by mu o tym powiedzieć.Weszłam na górę,udałam się na balkon,tak jak myślałam był tam chłopak.Oparłam się o drzwi i powiedziałam.
-Mamy zaproszenie żeby spotkać się jutro z moją rodziną.
-Z chęcią ich poznam-odpowiedział nawet nie odwracając głowy w moją stronę,tylko patrząc się w ciemną przestrzeń przed nami.
-Czy coś się stało?-spytałam,wydawał się taki inny.
-Jest jedna rzecz którą trzeba zmienić?
-Jaka?-nie ma to jak odpowiedzieć pytaniem na pytanie.
-Twoje nazwisko na Styles-chłopak odwrócił się od mnie,uklęknął przede mną,wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko.-Danielle Black,czy uczynisz mnie najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi i zostaniesz moją żoną?-byłam w szoku,głupi jeszcze się pyta.
-Tak!-na moim palcu znalazł się ten pierścionek
A moje usta na jego,zeszliśmy na dół,ogłosiliśmy wszystkim nowinę i powiadomiłam wszystkich o wyjeździe.Niestety dziewczyny z LM nie mogą z nami jechać,ponieważ spędzają z rodzinami święta,chłopcy również nie mogą.W takim razie będzie mniejszy wypad.
Zabawa rozkręciła się,następnego dnia,szybko się spakowaliśmy i pojechaliśmy na lotnisko gdzie była już Lucy i Louis.
_________________________________________________________________________________
Rozdział!! Przepraszam za nieobecność ale wiecie niedługo wystawianie ocen ŁŁŁiiii jak fajnie!! -czujecie ten sarkazm?! Ale wracając dziękuje za wszystko!!!
Danielle xxx
A i jeszcze zapraszam na tego bloga w nim będziecie mogły zobaczyć zdjęcia moje,moich znajomych,koleżanek http://laetusphotography.blogspot.com/



Super rozdział .
OdpowiedzUsuńJak zwykle świetny rozdział ^.^... ale moje oceny już nie :<
OdpowiedzUsuń~Olga
każdy rozdział jest coraz ciekawszy !!! :* <3
OdpowiedzUsuń