Danielle:
Siedzimy już 30 minut pod salą w której leży Demi.Przyjechali chłopcy i Lucy,byłam kłębkiem nerwów.Chodziłam nerwowo po korytarzu.
-Dani,usiądź,wszystko będzie dobrze-powiedział Ian.
-Pysk!-krzyknęłam,ale zorientowałam się co zrobiłam.-Przepraszam-powiedziałam do chłopaka.On tylko się uśmiechną. Lekarze zaczęli wychodzić z sali,podeszłam do tego z którym wcześniej rozmawiałam.
-I co z nią?-spytałam ciekawa.
-Pani Brown nie przeżyła-powiedział smutno i odszedł.Jezu....dlaczego?? stałam tak kilka chwil.Podszedł do mnie Harry chwycił mnie za bark i obrócił byłam zapłakana

Już wszystko wiedział,przytulił mnie mocno.Zaprowadził mnie do samochodu i pojechaliśmy do mnie.Nic się nie odzywałam,byłam w szoku.Po godzinie uspokoiłam się w miarę.Siedziałam na kanapie wtulona w Harr'ego,zadzwonił jego telefon.
Harry:Tak
Harry:Nie,ja nie jadę
Harry:Nie zostawię jej!
Harry:Cześć.
-O co chodzi?-spytałam go.
-O nic.
-Przecież słyszałam-powiedziałam.
-Mamy dzisiaj jechać na koncert za 5 dni byśmy wrócili,ale nie chce cię zostawić-powiedział patrząc się na mnie.
-Harry nie przejmuj się mną,jedź nie możesz zawieść fanów z mojego powodu i tylko się ze mną nie kłóć,mam Lucy nie będę sama-powiedziałam,chciałam żeby jechał a nie się ciągle mną przejmował.
-Dobrze jeśli chcesz,ale gdy zadzwonisz to przyjadę-Pokiwałam głową,chłopak musiał już jechać.Ogarnęłam się i poszłam spać,usiłowałam spać,nie potrafiłam nie po tym co się dzisiaj zdarzyło.Obudziłam się,zeszłam na dół z prezentem dla swojej siostry na urodziny.
-Hej,już wstałaś?-spytała,próbowała udawać że nic się wczoraj nie zdarzyło nie wychodziło jej to.
-Tak,to dla ciebie -dałam jej podarunek ona ucieszona podarkiem przytuliła mnie.
-Co dziś robimy?-spytała.
-Nie wiem co chcesz?Chłopcy wyjechali na koncert-od powiedziałam.
-To chodź sobie poleniuchujemy razem,porysujemy-wyjechała z rysowaniem,jej ulubiona rzecz do robienia jak się nudzi.
-Okey-byłyśmy w salonie od 3 godzin.Lucy narysowała to
Dalsze jakieś wygłupy i pierdołki.Nagle odebrałam telefon od mamy Demi.
Ciocia:Cześć kochanie
Ja:Hej ciociu
Ciocia:Jak cię czujesz?
Ja:W miarę...... źle,a nie muszę się pytać jak ty to słychać.
Ciocia:Chciałam ci powiedzieć że jutro jest pogrzeb,przyjdziesz?
Ja:Tak
Ciocia:To do jutra
Ja:Pa
Po chwili do domu weszedł Ian.
-Cześć dziewczynki-powiedział Ian .
-Hej-powiedziałyśmy.
-Zbierać się dzisiaj świętujemy i Dani nie wykręcisz się musisz mieć przerywnik od tego wszystkiego-może i ma racje.Ogarnęłyśmy się,byłam ubrana w to a Lu w to.Wyszłyśmy z domu i wsiadłyśmy do samochodu Ian'a.Byliśmy na miejscu,było to piękny budynek,w którym odbywały się imprezy.Weszliśmy do środka zatrzymali nas jeszcze fani na chwile i ruszyliśmy na imprezę.Były tam dziewczyny z Little Mix i wielu innych przyjaciół i znajomych.
Impreza przebiegła dość fajnie,chodź i tak wiele razy chciałam iść do domu.W domu byłyśmy około 23:35, bo o 12:23 jest pogrzeb.Wstałam ubrałam się i przygotowałam emocjonalnie na ten dzień.Idealnie była 12:00,ruszyłam na piechotę do kościoła.
***W trakcie pogrzebu***
Byliśmy w kościele na mszy,ciocia poprosiła mnie bym coś powiedziała.Weszłam na mały podest,poprawiłam mikrofon i zaczęłam.
-Demi,wszystkim tutaj dobrze znana panna Brown,nie lubiła gdy tak mówiono.Mam jej za co dziękować,dzięki niej jestem kim jestem teraz,sobą,robię to co lubię i nigdy jej tego nie zapomnę.Ostatnimi słowami które wy powiedziała było:Kocham cię,umierała na moich oczach.Najpewniej nigdy się nie dowiemy dlaczego właśnie Bóg ją zabrał a nie kogoś innego.Teraz takie mówienie do was też nie jest łatwe,jednym słowem powiem że będzie mi ciebie brakować-mówiąc ostanie słowa spojrzałam w niebo.Byliśmy już na końcu ceremonij gdy trumnę wkładano do ziemi.Mój wzrok utkwił na tabliczce z jej zdjęciem i napisem:
Demetria Brown05.03,1993 - 02.11.2013
„To co miałam najdroższego w tej mogile się mieści. Śmierć zabrała mi wszystko, nie wzięła smutku, boleści.”
„Wszystko co miałam w tym grobie się mieści,
Śmierć radość zabrała, nie wzięła boleści.”
Już nie płakałam,lecz smutek ogarną całą mnie,dziewczyna dzięki której jestem sobą zniknęła i nie powróci.Nie będę mogła z nią porozmawiać,zapytać się o rade.Nie zobaczy moich dzieci,nic.Czuje się jakby brakowało części mnie,która nigdy nie powróci.Szłam w stronę domu,poszłam inaczej niż zwykle szłam przez ciemny zagajnik.Nagle usłyszałam że ktoś za mną idzie.Przyspieszyłam krok,on też,skręciłam w lewo a on za mną.Zaczął do mnie biec,ja uciekać.Złapał mnie,zaciągnął w jakieś zarośla.Był mężczyzną w wieku 26 lat,miał kilku dniowy zarost,brązowe oczy i takiego samego koloru włosy.Uśmiechał się szyderczo.
-Pomocy!!Ratunku!!-zaczęłam krzyczeć,a on mnie uderzył,pod wpływem siły upadłam na ziemie.
-Cicho,nikt ci nie pomoże-powiedział,a ja już wiedziałam co zrobi.Podniósł mnie,szybkim ruchem moje spodnie i majtki znalazły się gdzieś w okolicach moich kostek,to mu wystarczało,próbowałam się uratować,szamotać,krzyczeć ale nikt mnie nie słyszał.Po całym zdarzeniu,podciągnął mi spodnie i opadłam na ziemi,on zapiął rozporek.
-I było tak źle?-spytał.
-Tak,ty skurwysynie,nie ma słów żeby określić jaka z ciebie szmata-zaczęłam wyklinać na niego.W jego oczach można było zobaczyć,wściekłość.Zaczął mnie kopać,bić,kolejny cios był coraz mocniejszy od poprzedniego.Kiedy już wyładował całą złość,spojrzał na mnie i miał już odwrócić się i iść.Gdy nagle odstał w swojego kaprawego ryja od Dawida.Mężczyzna oszołomiony padł na ziemi,Dawid podszedł do mnie.
-Dani,trzymaj się zaraz będzie dobrze-mówił tak ponieważ powoli odlatywałam na drugi świat.
Dawid:
Zadzwoniłem na policję i pogotowie.Trzymałem Danielle cały czas w ramionach,bałem się że odejdzie.
-Hej,mała nie zamykaj oczu,zaraz będzie karetka,wytrzymaj jeszcze trochę-mówiłem do niej.
-Nie mogę....................kocham was-powiedziała i straciłam przytomność.Lekarze zabrali ją na nosze,a ten jebany skurwiel pojechał z policjantami.
Jesteśmy w szpitalu zadzwoniłem do Lucy,a ona od razu przyjechała.Siedzimy przed salą,lekarze ciągle są z Dani.
Lucy:
Dlaczego?!Mogłam z nią jechać na ten pogrzeb.Lekarz wyszedł z sali.
-Jak z nią?
-Jej stan jest ciężki,została mocno pobita,straciła dość dużo krwi,obecnie jest w śpiączce i nie wiadomo kiedy się z niej obudzi-powiedział.-a teraz przepraszam ale muszę iść-dokończył.
-Dziękuje-powróciłam do poprzedniej pozycji.Powiedziałam wszystko czego się dowiedziałam Dawidowi.Gdybym dostała w swoje ręce tego typa zabiła bym go,powoli żeby cierpiał tak jak ona.
***4 dni później***
Rodzice już o wszystkim wiedzą,byli u niej ale musieli już jechać.Jestem w domu,zabieram rzeczy,których będzie potrzebować jak się obudzi.Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi,zeszłam na dół z torbą.Otworzyłam drzwi a tam zobaczyła chłopców,a no przecież minęło już 5 dni.Weszli do środka.przywitałam się z nimi.
-Hej,jest Dani?-spytał Harry.
-Nie-on nie wie o całym zdarzeniu,kompletnie zapomniałam mu powiedzieć.
-Jest w pracy?-dalej pytał Styles.
-Nie on jest w........szpitalu.
-Co się stało?-był przerażony.
-Chodźcie jedziemy tam-powiedziałam.Po chwili byliśmy już na szpitalnym korytarzu,powiedziałam im co się stało,strasznie się tym przejęli.Lekarz pozwolił nam do niej wejść.
Harry:
Weszliśmy do sali,zobaczyłem moją kochaną leżącą na łóżku.Usiadłem obok niej i złapałem za rękę.Była blada,cała posiniaczona.Zabije tego kto jej to zrobił.Była podpięta do aparatury podtrzymującej funkcje życiowe i miała kroplówkę z krwią,która się już prawię skończyła.
Mija już 4 godzinna siedzenia przy niej,reszta poszła coś zjeść a ja nie jestem głody,nic nie przełknę.
-Kocham cię,musisz przeżyci-powiedziałem.Jej twarz zaczęła nabierać kolorów.
-Ja ciebie też-powiedziała.
-Jezu,jak się cieszę-powiedziałem i pocałowałem ją.
-Przyniesiesz mi coś do picia?-spytała
-Tak,już-powiedziałem i poszedłem na stołówkę szpitalną po wodę.gdy wróciłem w pomieszczeniu był Lekarz.
-I jak z nią?-spytałem.
-O wiele lepiej,już jutro może iść do domu-powiedział,odpiął ją od aparatur i wyszedł.Dałem jej napój który od razu wypiła.
-Harry,wiesz teraz będę potrzebowała twojego wsparcia bo nie poradzę sobie sama-powiedziała a jej oczy się zaszkliły.
-Wiem,pamiętaj że masz we mnie wsparcie-przytuliłem ją,zaczęła płakać,trzymałem ją w tym uścisku dość długo.Do sali weszli nasi przyjaciele.Oderwaliśmy się od siebie,spojrzałem na dziewczynę ona wyglądała tak że coś się w mnie działo,nienawidzę gdy płacze.
Danielle:
Zobaczyłam resztę,chciałam pohamować łzy
Tak jakby się udało.Siedzieliśmy chwile rozmawiając.Nie wytrzymałam,chciałam posiedzieć sama.
-Wyjdź cię-powiedziałam patrząc się na okno,bez jakichkolwiek emocji.
-Idzie,ja z nią zostanę-powiedziała Lucy.
-Wszyscy macie wyjść,już!-naprawdę potrzebowałam samotności.Przyjaciele wyszli,leżałam na łóżku.Wróciłam wspomnieniami do tego dnia,do 4 listopada,gdy wszystko się zaczęło.Ten ból,przeszedł mnie całą.Zaczęłam płakać,nie ze smutku lecz z bezsilności.Wstałam z łóżka,udałam się do toalety,wziąć prysznic,zmyć z siebie odciski palców tego............... jego.Umyta,poszłam spać.Obudziłam się o 10:21,następnego dnia,spojrzałam na półkę obok zobaczyłam tam ubrania,zapewne Lu je dla mnie przyniosła.Ubrałam się,zabrałam jeszcze torbę a do pomieszczenia wszedł Harry.
-Mam wyniki i wypis-powiedział.
-Okey,to możemy iść-powiedziałam uśmiechając się do niego.Czy sobie z tym poradziłam,nie wiem,nie ma zamiaru pozwolić by to zniszczyło mnie,by coś zmieniło,nie będę ukrywać że to się wydarzyło,najwidoczniej tak musiało być,a teraz będę cieszyć się chwilą.Chłopak złapał mnie za rękę i wyszliśmy z szpitala.Pojechaliśmy do sklepu by zrobić zakupy i pojechaliśmy do chłopców.Harold poszedł do kuchni rozpakować produkty.Ja poszłam do salonu gdzie wszyscy siedzieli,stanęłam przed kanapą,zauważyli mnie.
-Mam do was prośbę,nie przejmujcie się tym tak bardzo,stało się to trudno,musiało tak być-powiedziałam a oni wszyscy do mnie podeszli i przytulili.Usłyszeliśmy jak z kuchni wychodzi Harry i mówi:To tak bez mnie?? i się do nas przyłączył.Poszliśmy z Harry'm na spacer,właśnie tego mi brakowało.Wróciłam do domu i poszłam spać.Bo już jutro do pracy,może to za duże tempo nie wiem,ale sadzę że to mi pomoże.
_________________________________________________________________________________
Hejka! wiem że dużo się w rozdziale dzieje,bo nie wiedziałam jak to dobrze podzielić na kilka rozdziałów.Oby się wam spodobał,tak się ciesze że jest powyżej 1000 wyświetleń,DZIĘKUJE!!
Danielle xxx
5 komentarzy=Nowy rozdział
-Wiem,pamiętaj że masz we mnie wsparcie-przytuliłem ją,zaczęła płakać,trzymałem ją w tym uścisku dość długo.Do sali weszli nasi przyjaciele.Oderwaliśmy się od siebie,spojrzałem na dziewczynę ona wyglądała tak że coś się w mnie działo,nienawidzę gdy płacze.
Danielle:
Zobaczyłam resztę,chciałam pohamować łzy

Tak jakby się udało.Siedzieliśmy chwile rozmawiając.Nie wytrzymałam,chciałam posiedzieć sama.
-Wyjdź cię-powiedziałam patrząc się na okno,bez jakichkolwiek emocji.
-Idzie,ja z nią zostanę-powiedziała Lucy.
-Wszyscy macie wyjść,już!-naprawdę potrzebowałam samotności.Przyjaciele wyszli,leżałam na łóżku.Wróciłam wspomnieniami do tego dnia,do 4 listopada,gdy wszystko się zaczęło.Ten ból,przeszedł mnie całą.Zaczęłam płakać,nie ze smutku lecz z bezsilności.Wstałam z łóżka,udałam się do toalety,wziąć prysznic,zmyć z siebie odciski palców tego............... jego.Umyta,poszłam spać.Obudziłam się o 10:21,następnego dnia,spojrzałam na półkę obok zobaczyłam tam ubrania,zapewne Lu je dla mnie przyniosła.Ubrałam się,zabrałam jeszcze torbę a do pomieszczenia wszedł Harry.
-Mam wyniki i wypis-powiedział.
-Okey,to możemy iść-powiedziałam uśmiechając się do niego.Czy sobie z tym poradziłam,nie wiem,nie ma zamiaru pozwolić by to zniszczyło mnie,by coś zmieniło,nie będę ukrywać że to się wydarzyło,najwidoczniej tak musiało być,a teraz będę cieszyć się chwilą.Chłopak złapał mnie za rękę i wyszliśmy z szpitala.Pojechaliśmy do sklepu by zrobić zakupy i pojechaliśmy do chłopców.Harold poszedł do kuchni rozpakować produkty.Ja poszłam do salonu gdzie wszyscy siedzieli,stanęłam przed kanapą,zauważyli mnie.
-Mam do was prośbę,nie przejmujcie się tym tak bardzo,stało się to trudno,musiało tak być-powiedziałam a oni wszyscy do mnie podeszli i przytulili.Usłyszeliśmy jak z kuchni wychodzi Harry i mówi:To tak bez mnie?? i się do nas przyłączył.Poszliśmy z Harry'm na spacer,właśnie tego mi brakowało.Wróciłam do domu i poszłam spać.Bo już jutro do pracy,może to za duże tempo nie wiem,ale sadzę że to mi pomoże.
_________________________________________________________________________________
Hejka! wiem że dużo się w rozdziale dzieje,bo nie wiedziałam jak to dobrze podzielić na kilka rozdziałów.Oby się wam spodobał,tak się ciesze że jest powyżej 1000 wyświetleń,DZIĘKUJE!!
Danielle xxx
5 komentarzy=Nowy rozdział

Pięknie,pięknie....
OdpowiedzUsuńZ resztą tak jak zawsze.
Kocham ♥♥♥
Smutaśny trochę ;(
OdpowiedzUsuńale zajebisty !!!!!
jest supcio pisz dalej
OdpowiedzUsuń