niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 11


Harry:(zrobimy tak że Demi będzie siostrą cioteczną dziewczyn)

Rozłączyłem się,czuje że Dani się denerwuje tym całym spotkaniem,ale będzie dobrze,musi.Nagle zadzwoniła do mnie mama.
Ja:Hallo?
Mama:Cześć kochanie.
Ja:Hej
Mama:to jutro będziecie na 14?
Ja:tak,a gemma będzie?
Mama:Tak już jest.
Ja:O,to dobrze to do jutra pa 
Mama:Pa.
Poszedłem do kuchni,zjadłem kolacje,pogadałem z chłopakami i zasnąłem.Obudziłem się następnego dnia o  9:24,wykonałem poranną toaletę.Sprawdziłem Twittera,była 11:34,wsiadłem do samochodu i pojechałem do Danielle.Otworzyła mi Lucy,przywitaliśmy się.
-Gdzie jest Dani?-spytałem.
-Ubiera się-od powiedziała a w tym samym momencie schodziła z schodów  moja niewiasta.Wyglądała nie ziemsko. Podeszła do mnie i dała całusa w usta.
-I jak wyglądam?-spytała.
-Pięknie-powiedzieliśmy równocześnie z Lucy,zaczęliśmy się śmiać.Pożegnaliśmy się z dziewczyną i ruszyliśmy do auta.

Byliśmy już na miejscu,zapukałem do drzwi po czym bez zaproszenia weszliśmy do środka.Z salonu wyłoniła się Gemma.
-Hej-powiedziałem i ją przytuliłem.
-Cześć Dani-powiedziała i przytuliła dziewczynę.
-Że co? To wy się znacie?-spytałem zdziwiony.
-Nie,tylko tak sadzę że ma na imię Danielle,bo przecież nie byłyśmy razem na premierze filmu,Harry myślenie nie boli.-powiedziała na co moja dziewczyna lekko się zaśmiałam.
-Uspokójcie się -powiedziała mama.Przywitała się z nami i poszliśmy na taras.Rozmawialiśmy dość długo.Mama poprosiła ją by zrobiła zdjęcie mi i Gemm'ie.Wyszło tak.

-Harry,wszystko zepsułeś-powiedziały razem Dani i mama.
-Ale.....no.....FOCH!-powiedziałem i poszedłem do domu.
Dziewczyny po chwili do mnie dołączyły.
-Harry to jedziemy?
-Tak,jutro mam próby i w ogóle-powiedziałem,pożegnaliśmy się z nimi i ruszyliśmy w stronę samochodu.Nagle Dani stanęła jak wryta.
-Co się stało?-spytałem i do niej podszedłem.
-Masz się na mnie przestać fochać-powiedziała poważnie.
-Dobrze-powiedziałem i pocałowałem ją namiętnie.
-Od razu lepiej-uśmiechnęła się i pojechaliśmy do jej domu.Tam zrobiliśmy obiad,zjedliśmy go,rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się.Nagraliśmy filmik dla fanów.
***Kawałek filmiku***
Danielle: A więc tak,Harry przestań(tam wygłupiałem się za kamerą by ją rozśmieszyć).Harry! przestań!............FOCH! ja tak nie będę pracować.(Kamerę położyłem na stojaku by nas nagrała).(Pod biegłem do niej i złapałem ją od tyłu i wziąłem ją na ręce).
Danielle:Bosko teraz wszyscy zobaczą jakie mam dzisiaj majtki.(zakryłem jej tyłek ręką).(Postawiłem ją na podłodze).
Danielle:A teraz ma satysfakcje że macał mnie po tyłku.
***Koniec***
Pojechałem do domu,myślałem że nic się nie wydarzy,myliłem się....

Danielle:

Siedzę sobie w salonie,przebrana w to.Zadzwoniłam do Demi by do mnie przyszła by pogadać.Nie odbierała,dzwoniłam raz,dwa,sześć i nic zero odpowiedzi.Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Ian'a.
Ja:Hej,wiesz co jest z Demi,bo nie odbiera?
Ian:Ona..... jest.....
Ja:Ian do cholery gadaj co jest?!!
Ian:Ona jest w szpitalu.
Ja:Którym? Mów!!
Ian:Świętego Tomasza.
Rozłączyłam się,wsiadłam do auta i szybko tam pojechałam.Byłam już pod szpitalem,wbiegłam do niego,zobaczyłam recepcje.
-Gdzie leży Demi Brown?
-Sala 123. Pobiegłam tam nawet nie dziękując,120,121,122,123,bingo!! Przed salą stał Ian,był smutny.
-Co się dzieje?-spytam przerażona.
-Demi miała wypadek samochodowy,nie wiadomo czy przeżyje.-usłyszałam to i świat mi się zawalił.Moja kochana Demi,może nie przeżyć.Boże,nie tylko nie to.Z sali wyszedł lekarz podeszła do niego
-I co z nią.
-Jest pani kimś z rodzinny?-spytał,głupie pytanie.
-Tak to moja siostra-od powiedziałam.
-Jej stan jest ciężki,nie mamy pewności czy przeżyje następny dzień.Została mocno poturbowana.
-Mogła bym tam do niej wejść?
-Tak,tylko nie na długo-powiedział i odszedł.
Weszłam do sali i zobaczyłam ją leżącą,bezwładnie na łóżku,miała wyciągnięte kolczyki z policzków,zmyty makijaż,wyglądała tak naturalnie pomimo tak wielkiej liczby tatuaży.Jej ciało było pełne zadrapań,ran,siniaków i tym podobnych.Siadłam obok niej na krześle,złapałam za rękę.
-Nie możesz odejść,nie pozwalam ci słyszysz,jesteś mi potrzebna,za bardzo cie kocham,by stracić.Nagle poczułam jak jej ręka się poruszyła.
-Też cie kocham-powiedziała tak cicho,że ledwo ją usłyszałam.-Ale musisz żyć gdy odejdę,najwidoczniej tak musiało być-powiedziała spokojnie.
-Nie,nie pozwalam ci mnie  zostawić-powiedziałam zapłakana.
-Kocham cięęę-nagle aparatura przestała pikać.Wybiegłam z sali.
-Pomocy!!-przybiegli lekarze zamknęli za sobą drzwi nie mogłam tam wejść.Usiadłam na korytarzu,zaczęłam płakać,zobaczyłam Harr'ego.
-Ciiii,już spokojnie-usiadł koło mnie i przytulił...

_________________________________________________________________________________
Siemka! Sorki za tak długa nieobecność brak weny.Mam nadzieje że wam się spodoba i dziękuje wam za wszystko !!! ;*****                                          Danielle xxx

2 komentarze:

  1. świetny rozdział (zresztą tak jak każdy ;p) <3
    czekam nn. :***

    OdpowiedzUsuń
  2. Naturalnie rozdział super! Warto było czekać tyle...
    Czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń