piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 13

Danielle:
                                            *** Trzy tygodnie później***

Wstałam,ubrałam się,uczesałam i umalowałam.Jest 25 listopada,trochę się działo,wydanie mojego drugiego albumu" Fall",Lucy się wyprowadziła mieszka z Lou w ich nowym domu.Ja się już pozbierałam,ale ostatnio źle się czuje,pociąga mnie na wymioty.Czasami zdarza się że wymiotuje,jak na razie nie mam czasu by iść do lekarza i nie czuje takiej potrzeby,musiałam się czym zatruć.Jutro jest gala,czerwony dywan no wiecie,rozdanie nagród.              Dwa dni temu pokłóciłam się z Harry'm,dlaczego? bo już irytuje mnie to że co kilka dni  na jego ciele pojawia się kolejny tatuaż.

Zjadłam śniadanie co okazało się błędem bo od razu wylądowało w sedesie.Dlaczego nikt nie zareagował na mój stan? bo nikt o tym nie wiem. Ogarnęłam się po raz kolejny,wsiadłam do samochodu,pojechałam do pracy.Weszłam do budynku i zobaczyłam Harr'ego.A głosik w mojej głowie zaczął mówić:Nie idź tu,koleś nie zauważ mnie.
Podszedł do mnie Ian i powiedział że muszę przeczwiczyć nowy układ,a że jestem szalona to postanowiłam go zatańczyć w holu.Koszule zawiązałam na tali.Carla recepcjonistka włączyła odpowiednią piosenkę.Zaczęłam tańczyć,w końcu koło mnie zgromadziła się dość spora grupka osób. Wstałam,ruszyłam w stronę windy,gdy przechodziłam koło mojego chłopaka szturchnęłam go ramieniem i szłam dalej on odwrócił się a ja swoją ręką uderzyłam się w tyłek(specjalnie).Gdy wsiadałam do windy zauważyłam jego uśmieszek,przesłał mi buziaka.Przeszłam na plan zdjęciowy,miałam się przebrać.Byłam ubrana w piękną suknie.Musiałam trochę się przejść po studiu by mi zrobili kilka zdjęć a później jedziemy na ulice Londynu które będą przygotowane do sesji.Zjechaliśmy windą na dół i zaczęliśmy krążyć po korytarzach,salach.Sesja jest do albumu.Gdy już wychodziliśmy ze studia zauważył mnie Harry,nie wiem czy był w szoku że tak wyglądam czy coś innego.

                           ***Studio po 2 godzinach***
Przebrałam się już w swoje  ciuchy,teraz trochę trzeba pośpiewać.Jestem w studiu nagraniowym,rozgrzewam głos.Pierwsza piosenka którą puścił David (dźwiękowiec) było "Midnight Memories".Zaczęłam się śmiać,ale zaczęłam śpiewać część Hazzy. Później całkiem nową piosenkę "Unconditionally".Skończyłam i zauważyłam Harr'ego wpatrującego się we mnie.Przeszłam i stanęłam obok niego,patrzył się na mnie jak nigdy wcześniej,chciał mnie pocałować a ja szybko uciekłam z pomieszczenia i pobiegłam zobaczyć zdjęcia do albumu.Wyszły wspaniale,musiałam się spieszyć by zdążyć na wywiad.

***W trakcie wywiadu***
Reporterka: A co sądzisz o tych całych plotkach że "Hanielle" jest ustawką?
Ja: Sama nie wiem co o tym sądzić,wiele razy było mówione że jesteśmy razem.Ale jeśli oni nam nie wierzą to jest ich sprawa.Nie mam zamiaru tym się przejmować,jestem szczęśliwą i nic tego nie może zmienić.
Reporterka:Od dwóch dni zauważyliśmy że między wami doszło do jakiejś sprzeczki?
Ja: Czy to tak (w tym momencie zostałam w plecy piłką,jak ona się tu wzięła.Odwróciłam się a tu zobaczyłam Harr'ego)
Harry:To przez przypadek(podszedł do nas i mnie pocałował w czoło)
Ja:Yhmm (nie mam pojęcia jak to się stało ale chłopak wylądował na ziemi przede mną,tak go przeciągnęłam)
Reporterka:To były jednak tylko pogłoski-zaczęła się śmiać.(do pomieszczenia zostało przy prowadzone wielkie ciasto)(po chwili wszyscy byli umazani ciastem)
Harry:Hej! Chwila gdzie jest Dani?(ja wyłoniłam się za zakrętu)
Ja:tu(i wszyscy na mnie ruszyli)
***Koniec***

Szybko pobiegłam do mojej stylistki,ona dała mi jakieś inne ciuchy.Wyglądałam dość ładnie.Wyszłam z budynku,wsiadłam do samochodu,odpaliłam i zobaczyłam Harr'ego wybiegającego z studia i kierującego się w moją stronę.Ja bez wahania ruszyłam i pojechałam do domu.Weszłam do środka była 17:25 zdjęłam buty i ruszyłam na piętro.W głębi korytarza jest pokój w którym stoi pianino i gitara.Weszłam tam siadłam przy wielkim instrumencie i zaczęłam grać piosenkę "Jesteś" którą nie dawno napisałam.

Harry:

Przyjechałem do Danielle,zapukałem do drzwi,nic.Przekręciłem klamkę,wszedłem do środka.Usłyszałem pianino,podążyłem za jego dźwiękiem.Zobaczyłem Dani grającą na instrumencie i śpiewającą.Usiadłem koło niej,ona skończyła.Spojrzałem jej w oczy i pocałowałem namiętnie,ona to odwzajemniła,zaniosłem ją do pokoju i po 2 godzinach smacznie spaliśmy.Przebudziłem się,dziewczyny nie ma obok mnie,nagle usłyszałem jak ktoś idzie po schodach,udałem że śpię.Poczułem jak ktoś wchodzi na łóżko,to była Danielle.Pogłaskała mnie policzku i w niego pocałowała ja otworzyłem oczy,ona wstała była ubrana w swoją bieliznę i moją koszule wyglądała seksownie.Podała mi tacę z śniadaniem,położyła się koło mnie i zaczęliśmy jeść.Nagle Dani,wbiegła do toalety,ja szybko wstałem i zapukałem.
-Wszystko okey?-spytałem.
-Nie wchodź tu!-od powiedziała.Ale ja i tak zrobiłem swoje,zauważyłem ją siedzącą przy sedesie.Podszedłem do niej i odgarnąłem jej włosy.Wstała podeszła do umywalki i umyła zęby.
-Jedziemy do lekarza-powiedziałem.
-Nie!
-Bez gadania,ubieraj się-i poszedłem się ubierać.Po chwili ona już ubrana,zeszła na dół.Pojechaliśmy do lekarza,Dani jest już w gabinecie.

Danielle:

Jestem już po badaniach i zaraz dowiem się co jest grane.
Lekarz:Z usg wyszło że jest pani w 3 tygodniu ciąży.
Ja:Naprawdę?
Lekarz:Tak,tu ma pani leki które zminimalizują wymioty,Proszę się oszczędzać.
Ja:Dziękuje,do widzenia.
Lekarz:Do widzenia.

Jezu w ciąży........yyy nie wiem co powiedzieć.Zobaczyłam mojego chłopaka,nie wiem czy mu to powiedzieć.A jeśli nie będzie chciał ze mną dalej być.
-I co powiedział?-spytał zaciekawiony.
-Pojedziemy do parku i porozmawiamy okey?
-Tak-już po 15 minutach byliśmy w parku przez całą drogę nie odzywałam się.
Siedzimy na ławce.
-I?-ciekawy.
-Jestem w ciąży-spojrzałam w jego oczy i tak jakby zamarzł.
-Jezu,jak się ciesze!! Matko,będę ojcem!-wziął mnie na ręce.Postawił na ziemie.
-Kocham cię-powiedział.
-Ja ciebie też-pocałowaliśmy się.
Pojechaliśmy do mnie i zwołaliśmy chłopców,dziewczyny(LM) i Lucy.
Siedzimy w salonie,każdy ma w ręce szampana,Haruś przyniósł mi wodę.
-A dlaczego ty pijesz wodę a nie szampana?-spytał Niall
-Właśnie do tego zmierzam-od powiedziałam.
-Chodzi o to że zostaniemy rodzicami-powiedział Harry.Wszyscy byli strasznie szczęśliwi.
-Który tydzień-spytała Jesy.
-Trzeci-od powiedziałam.Rozmawialiśmy około półtorej godziny,ale już musieliśmy się zbierać by zdążyć na gale.Wzięłam prysznic,ubrałam się tak.I tylko czekałam na Harr'ego aż przyjedzie nagle rozbrzmiał się dzwonek do drzwi.Odtworzyłam powłokę i zobaczyłam  chłopaka,wyglądał czarująco.


-Masz zamiar tak stać?-spytałam.
-Tak,już, znaczy nie-nie wiedział co powiedzieć.Zamknęłam dom,chłopak otworzył mi drzwi od samochodu,wsiadłam już po chwili on siedział obok mnie.Pocałowałam go zanim jeszcze odpalił samochód.
-A to za co?-kocham jego piękny uśmiech.
-Bez okazji-powiedziałam  patrząc się w szybę.
Jechaliśmy około 5 minut,Harry położył rękę na mojej nodze,chwyciłam go za nią.


Dojechaliśmy na miejsce,wysiadłam z samochodu,fala paparazzi i fleszu nagle wybuchła.Harold wziął mnie za rękę i ruszyliśmy.Mnóstwo zdjęć ale w końcu gala się zaczęła.Siedzę z dziewczynami z Little Mix i Lucy przed One Direction.
-A teraz nagroda za parę ostatnich miesięcy!-powiedział prowadzący.-Dum,dum,duuum, a więc nagroda idzie do.................Harry Styles i Danielle Black!-jak to usłyszałam to myślałam że śnie.Odebraliśmy nagrodę i znowu zajęliśmy nasze miejsca.
-Nagrodę za najlepszą piosenkarkę i album ostatnich miesięcy zgarnia...........Danielle Black-o jezuniuniu,odebrałam nagrodę i miałam coś powiedzieć.
-Dziękuje wszystkim za wsparcie,dziękuje fanom,dziewczynom z Little Mix,mojej siostrze i One Direction,bez nich nie było bym mnie tu.Lekki szok będzie jeszcze długo-powiedziałam.Gala skończyła się po jakiś 2 godzinach.Siedzimy z Harry'm w salonie. Czas powiedzieć mu o........
_________________________________________________________________________________
Hej! przepraszam za tak długą nieobecność, no wiedzie ŚWIĘTA! teraz przygotowania do sylwestra.Mam nadzieje że spodoba wam się rozdziałek! Strasznie chce wam podziękować za komentarze i wyświetlenia. ;******* 
                                      
                                                                                                        Danielle xxx

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Wesołych

Hej pyśki!!!

Życzę wam wszystkiego najlepszego,szczęścia,chłopaka/dziewczyny jeśli nie macie. Tak jak ja ;(((((         Nie będę się za bardzo rozpisywać bo pomyślicie że dziewczynka nie  ma co robić tylko pisać strasznie długie i bezsensowne posty. Za to macie tutaj pare fotek z przygotowań do Świąt.Tak wiem jakość powala xdd





(ja na fotografa się nie nadaje,patrzcie na zdjęcie z ciastkami jest cień moich rąk, boże ale idiotka hahah)

A więc wesołych świąt i oczywiście udanego sylwka BUZIAKI ;**********

sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 12


Danielle:

Siedzimy już 30 minut pod salą w której leży Demi.Przyjechali chłopcy i Lucy,byłam kłębkiem nerwów.Chodziłam nerwowo po korytarzu.
-Dani,usiądź,wszystko będzie dobrze-powiedział Ian.
-Pysk!-krzyknęłam,ale zorientowałam  się co zrobiłam.-Przepraszam-powiedziałam do chłopaka.On tylko się uśmiechną. Lekarze zaczęli wychodzić z sali,podeszłam do tego z którym wcześniej rozmawiałam.
-I co z nią?-spytałam ciekawa.
-Pani Brown nie przeżyła-powiedział smutno i odszedł.Jezu....dlaczego?? stałam tak kilka chwil.Podszedł do mnie Harry chwycił mnie za bark i obrócił byłam zapłakana 
Już wszystko wiedział,przytulił mnie mocno.Zaprowadził mnie do samochodu i pojechaliśmy do mnie.Nic się nie odzywałam,byłam w szoku.Po godzinie uspokoiłam się w miarę.Siedziałam na kanapie wtulona w Harr'ego,zadzwonił jego telefon.
Harry:Tak
Harry:Nie,ja nie jadę
Harry:Nie zostawię jej!
Harry:Cześć.
-O co chodzi?-spytałam go.
-O nic.
-Przecież słyszałam-powiedziałam.
-Mamy dzisiaj jechać na koncert za 5 dni byśmy wrócili,ale nie chce cię zostawić-powiedział patrząc się na mnie.
-Harry nie przejmuj się mną,jedź nie możesz zawieść fanów z mojego powodu i tylko się ze mną nie kłóć,mam Lucy nie będę sama-powiedziałam,chciałam żeby jechał a nie się ciągle mną przejmował.
-Dobrze jeśli chcesz,ale gdy zadzwonisz to przyjadę-Pokiwałam głową,chłopak musiał już jechać.Ogarnęłam się i poszłam spać,usiłowałam spać,nie potrafiłam nie po tym co się dzisiaj zdarzyło.Obudziłam się,zeszłam na dół z prezentem dla swojej siostry na urodziny.
-Hej,już wstałaś?-spytała,próbowała udawać że nic się wczoraj nie zdarzyło nie wychodziło jej to.
-Tak,to dla ciebie -dałam jej podarunek ona ucieszona podarkiem przytuliła mnie.
-Co dziś robimy?-spytała.
-Nie wiem co chcesz?Chłopcy wyjechali na koncert-od powiedziałam.
-To chodź sobie poleniuchujemy razem,porysujemy-wyjechała z rysowaniem,jej ulubiona rzecz do robienia jak się nudzi.
-Okey-byłyśmy w salonie od 3 godzin.Lucy narysowała to 
 
Dalsze jakieś wygłupy i pierdołki.Nagle odebrałam telefon od mamy Demi.
Ciocia:Cześć kochanie
Ja:Hej ciociu
Ciocia:Jak cię czujesz?
Ja:W miarę...... źle,a nie muszę się pytać jak ty to słychać.
Ciocia:Chciałam ci powiedzieć że jutro jest pogrzeb,przyjdziesz?
Ja:Tak
Ciocia:To do jutra
Ja:Pa
Po chwili do domu weszedł Ian.
-Cześć dziewczynki-powiedział Ian .
-Hej-powiedziałyśmy.
-Zbierać się dzisiaj świętujemy i  Dani nie wykręcisz się musisz mieć przerywnik od tego wszystkiego-może i ma racje.Ogarnęłyśmy się,byłam ubrana w to a Lu w to.Wyszłyśmy z domu i wsiadłyśmy do samochodu Ian'a.Byliśmy na miejscu,było to piękny budynek,w którym odbywały się imprezy.Weszliśmy do środka zatrzymali nas jeszcze fani na chwile i ruszyliśmy na imprezę.Były tam dziewczyny z Little Mix i wielu innych przyjaciół i znajomych.

Impreza przebiegła dość fajnie,chodź i tak wiele razy chciałam iść do domu.W domu byłyśmy około 23:35, bo o 12:23 jest pogrzeb.Wstałam ubrałam się i przygotowałam emocjonalnie na ten dzień.Idealnie była 12:00,ruszyłam na piechotę do kościoła.

                                       ***W trakcie pogrzebu***
Byliśmy w kościele na mszy,ciocia poprosiła mnie bym coś powiedziała.Weszłam na mały podest,poprawiłam mikrofon i zaczęłam.
-Demi,wszystkim tutaj dobrze znana panna Brown,nie lubiła gdy tak mówiono.Mam jej za co dziękować,dzięki niej jestem kim jestem teraz,sobą,robię to co lubię i nigdy jej tego nie zapomnę.Ostatnimi słowami które wy powiedziała było:Kocham cię,umierała na moich oczach.Najpewniej nigdy się nie dowiemy dlaczego właśnie Bóg ją zabrał a nie kogoś innego.Teraz takie mówienie do was też nie jest łatwe,jednym słowem powiem że będzie mi ciebie brakować-mówiąc ostanie słowa spojrzałam w niebo.Byliśmy już na końcu ceremonij gdy trumnę wkładano do ziemi.Mój wzrok utkwił na tabliczce z jej zdjęciem i napisem:  
                                       Demetria Brown 
                                                          05.03,1993 - 02.11.2013
                                                      „To co miałam najdroższego w tej mogile się mieści.                                                                                                                                            Śmierć zabrała mi wszystko, nie wzięła smutku, boleści.”
                                      „Wszystko co miałam w tym grobie się mieści,
                                      Śmierć radość zabrała, nie wzięła boleści.”


Już nie płakałam,lecz smutek ogarną całą mnie,dziewczyna dzięki której jestem sobą zniknęła i nie powróci.Nie będę mogła z nią porozmawiać,zapytać się o rade.Nie zobaczy moich dzieci,nic.Czuje się jakby brakowało części mnie,która nigdy nie powróci.Szłam w stronę domu,poszłam inaczej niż zwykle szłam przez ciemny zagajnik.Nagle usłyszałam że ktoś za mną idzie.Przyspieszyłam krok,on też,skręciłam w lewo a on za mną.Zaczął do mnie biec,ja uciekać.Złapał mnie,zaciągnął w jakieś zarośla.Był mężczyzną w wieku 26 lat,miał kilku dniowy zarost,brązowe oczy i takiego samego koloru włosy.Uśmiechał się szyderczo.
-Pomocy!!Ratunku!!-zaczęłam krzyczeć,a on mnie uderzył,pod wpływem siły upadłam na ziemie.
-Cicho,nikt ci nie pomoże-powiedział,a ja już wiedziałam co zrobi.Podniósł mnie,szybkim ruchem moje spodnie i majtki znalazły się gdzieś w okolicach moich kostek,to mu wystarczało,próbowałam się uratować,szamotać,krzyczeć ale nikt mnie nie słyszał.Po całym zdarzeniu,podciągnął mi spodnie i opadłam na ziemi,on zapiął rozporek.
-I było tak źle?-spytał.
-Tak,ty skurwysynie,nie ma  słów żeby określić jaka z ciebie szmata-zaczęłam wyklinać na niego.W jego oczach można było zobaczyć,wściekłość.Zaczął mnie kopać,bić,kolejny cios był coraz mocniejszy od poprzedniego.Kiedy już wyładował całą złość,spojrzał na mnie i miał już odwrócić się i iść.Gdy nagle odstał w swojego kaprawego ryja od Dawida.Mężczyzna oszołomiony padł na ziemi,Dawid podszedł do mnie.
-Dani,trzymaj się zaraz będzie dobrze-mówił tak ponieważ powoli odlatywałam na drugi świat.

Dawid:

Zadzwoniłem na policję i pogotowie.Trzymałem Danielle cały czas w ramionach,bałem się że odejdzie.
-Hej,mała nie zamykaj oczu,zaraz będzie karetka,wytrzymaj jeszcze trochę-mówiłem do niej.
-Nie mogę....................kocham was-powiedziała i straciłam przytomność.Lekarze zabrali ją na nosze,a ten jebany skurwiel pojechał z policjantami.

Jesteśmy w szpitalu zadzwoniłem do Lucy,a ona od razu przyjechała.Siedzimy przed salą,lekarze ciągle są z Dani.

Lucy:

Dlaczego?!Mogłam z nią jechać na ten pogrzeb.Lekarz wyszedł z sali.
-Jak z nią?
-Jej stan jest ciężki,została mocno pobita,straciła dość dużo krwi,obecnie jest w śpiączce i nie wiadomo kiedy się z niej obudzi-powiedział.-a teraz przepraszam ale muszę iść-dokończył.
-Dziękuje-powróciłam do poprzedniej pozycji.Powiedziałam wszystko czego się dowiedziałam Dawidowi.Gdybym dostała w swoje ręce tego typa zabiła bym go,powoli żeby cierpiał tak jak ona.

                               ***4 dni później***
Rodzice już o wszystkim wiedzą,byli u niej ale musieli już jechać.Jestem w domu,zabieram rzeczy,których będzie potrzebować jak się obudzi.Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi,zeszłam na dół z torbą.Otworzyłam drzwi a tam zobaczyła chłopców,a no przecież minęło już 5 dni.Weszli do środka.przywitałam się z nimi.
-Hej,jest Dani?-spytał Harry.
-Nie-on nie wie o całym zdarzeniu,kompletnie zapomniałam mu powiedzieć.
-Jest w pracy?-dalej pytał Styles.
-Nie on jest w........szpitalu.
-Co się stało?-był przerażony.
-Chodźcie jedziemy tam-powiedziałam.Po chwili byliśmy już na szpitalnym korytarzu,powiedziałam im co się stało,strasznie się tym przejęli.Lekarz pozwolił nam do niej wejść.

Harry:

Weszliśmy do sali,zobaczyłem moją kochaną leżącą na łóżku.Usiadłem obok niej i złapałem za rękę.Była blada,cała posiniaczona.Zabije tego kto jej to zrobił.Była podpięta do aparatury podtrzymującej funkcje życiowe i miała kroplówkę z krwią,która się już prawię skończyła.

Mija już 4 godzinna siedzenia przy niej,reszta poszła coś zjeść a ja nie jestem głody,nic nie przełknę.
-Kocham cię,musisz przeżyci-powiedziałem.Jej twarz zaczęła nabierać kolorów.
-Ja ciebie też-powiedziała.
-Jezu,jak się cieszę-powiedziałem i pocałowałem ją.
-Przyniesiesz mi coś do picia?-spytała
-Tak,już-powiedziałem i poszedłem na stołówkę szpitalną po wodę.gdy wróciłem w pomieszczeniu był Lekarz.
-I jak z nią?-spytałem.
-O wiele lepiej,już jutro może iść do domu-powiedział,odpiął ją od aparatur i wyszedł.Dałem jej napój który od razu wypiła.
-Harry,wiesz teraz będę potrzebowała twojego wsparcia bo nie poradzę sobie sama-powiedziała a jej oczy się zaszkliły.
-Wiem,pamiętaj że masz we mnie wsparcie-przytuliłem ją,zaczęła płakać,trzymałem ją w tym uścisku dość długo.Do sali weszli nasi przyjaciele.Oderwaliśmy się od siebie,spojrzałem na dziewczynę ona wyglądała tak że coś się w mnie działo,nienawidzę gdy płacze.

Danielle:

Zobaczyłam resztę,chciałam pohamować łzy
Tak jakby się udało.Siedzieliśmy chwile rozmawiając.Nie wytrzymałam,chciałam posiedzieć sama.
-Wyjdź cię-powiedziałam patrząc się na okno,bez jakichkolwiek emocji.
-Idzie,ja z nią zostanę-powiedziała Lucy.
-Wszyscy macie wyjść,już!-naprawdę potrzebowałam samotności.Przyjaciele wyszli,leżałam na łóżku.Wróciłam wspomnieniami do tego dnia,do 4 listopada,gdy wszystko się zaczęło.Ten ból,przeszedł mnie całą.Zaczęłam płakać,nie ze smutku lecz z bezsilności.Wstałam z łóżka,udałam się do toalety,wziąć prysznic,zmyć z siebie odciski palców tego............... jego.Umyta,poszłam spać.Obudziłam się o 10:21,następnego dnia,spojrzałam na półkę obok zobaczyłam tam ubrania,zapewne Lu je dla mnie przyniosła.Ubrałam się,zabrałam jeszcze torbę a do pomieszczenia wszedł Harry.
-Mam wyniki i wypis-powiedział.
-Okey,to możemy iść-powiedziałam uśmiechając się do niego.Czy sobie z tym poradziłam,nie wiem,nie ma zamiaru pozwolić by to zniszczyło mnie,by coś zmieniło,nie będę ukrywać że to się wydarzyło,najwidoczniej tak musiało być,a teraz będę cieszyć się chwilą.Chłopak złapał mnie za rękę i wyszliśmy z szpitala.Pojechaliśmy do sklepu by zrobić zakupy i pojechaliśmy do chłopców.Harold poszedł do kuchni rozpakować produkty.Ja poszłam do salonu gdzie wszyscy siedzieli,stanęłam przed kanapą,zauważyli mnie.
-Mam do was prośbę,nie przejmujcie się tym tak bardzo,stało się to trudno,musiało tak być-powiedziałam a oni wszyscy do mnie podeszli i przytulili.Usłyszeliśmy jak z kuchni wychodzi Harry i mówi:To tak bez mnie?? i się do nas przyłączył.Poszliśmy z Harry'm na spacer,właśnie tego mi brakowało.Wróciłam do domu i poszłam spać.Bo już jutro do pracy,może to za duże tempo nie wiem,ale sadzę że to mi pomoże.
_________________________________________________________________________________
Hejka! wiem że dużo się w rozdziale  dzieje,bo nie wiedziałam jak to dobrze podzielić na kilka rozdziałów.Oby się wam spodobał,tak się ciesze że jest powyżej 1000 wyświetleń,DZIĘKUJE!!
                                                                                               Danielle xxx

                                     5 komentarzy=Nowy rozdział 


niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 11


Harry:(zrobimy tak że Demi będzie siostrą cioteczną dziewczyn)

Rozłączyłem się,czuje że Dani się denerwuje tym całym spotkaniem,ale będzie dobrze,musi.Nagle zadzwoniła do mnie mama.
Ja:Hallo?
Mama:Cześć kochanie.
Ja:Hej
Mama:to jutro będziecie na 14?
Ja:tak,a gemma będzie?
Mama:Tak już jest.
Ja:O,to dobrze to do jutra pa 
Mama:Pa.
Poszedłem do kuchni,zjadłem kolacje,pogadałem z chłopakami i zasnąłem.Obudziłem się następnego dnia o  9:24,wykonałem poranną toaletę.Sprawdziłem Twittera,była 11:34,wsiadłem do samochodu i pojechałem do Danielle.Otworzyła mi Lucy,przywitaliśmy się.
-Gdzie jest Dani?-spytałem.
-Ubiera się-od powiedziała a w tym samym momencie schodziła z schodów  moja niewiasta.Wyglądała nie ziemsko. Podeszła do mnie i dała całusa w usta.
-I jak wyglądam?-spytała.
-Pięknie-powiedzieliśmy równocześnie z Lucy,zaczęliśmy się śmiać.Pożegnaliśmy się z dziewczyną i ruszyliśmy do auta.

Byliśmy już na miejscu,zapukałem do drzwi po czym bez zaproszenia weszliśmy do środka.Z salonu wyłoniła się Gemma.
-Hej-powiedziałem i ją przytuliłem.
-Cześć Dani-powiedziała i przytuliła dziewczynę.
-Że co? To wy się znacie?-spytałem zdziwiony.
-Nie,tylko tak sadzę że ma na imię Danielle,bo przecież nie byłyśmy razem na premierze filmu,Harry myślenie nie boli.-powiedziała na co moja dziewczyna lekko się zaśmiałam.
-Uspokójcie się -powiedziała mama.Przywitała się z nami i poszliśmy na taras.Rozmawialiśmy dość długo.Mama poprosiła ją by zrobiła zdjęcie mi i Gemm'ie.Wyszło tak.

-Harry,wszystko zepsułeś-powiedziały razem Dani i mama.
-Ale.....no.....FOCH!-powiedziałem i poszedłem do domu.
Dziewczyny po chwili do mnie dołączyły.
-Harry to jedziemy?
-Tak,jutro mam próby i w ogóle-powiedziałem,pożegnaliśmy się z nimi i ruszyliśmy w stronę samochodu.Nagle Dani stanęła jak wryta.
-Co się stało?-spytałem i do niej podszedłem.
-Masz się na mnie przestać fochać-powiedziała poważnie.
-Dobrze-powiedziałem i pocałowałem ją namiętnie.
-Od razu lepiej-uśmiechnęła się i pojechaliśmy do jej domu.Tam zrobiliśmy obiad,zjedliśmy go,rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się.Nagraliśmy filmik dla fanów.
***Kawałek filmiku***
Danielle: A więc tak,Harry przestań(tam wygłupiałem się za kamerą by ją rozśmieszyć).Harry! przestań!............FOCH! ja tak nie będę pracować.(Kamerę położyłem na stojaku by nas nagrała).(Pod biegłem do niej i złapałem ją od tyłu i wziąłem ją na ręce).
Danielle:Bosko teraz wszyscy zobaczą jakie mam dzisiaj majtki.(zakryłem jej tyłek ręką).(Postawiłem ją na podłodze).
Danielle:A teraz ma satysfakcje że macał mnie po tyłku.
***Koniec***
Pojechałem do domu,myślałem że nic się nie wydarzy,myliłem się....

Danielle:

Siedzę sobie w salonie,przebrana w to.Zadzwoniłam do Demi by do mnie przyszła by pogadać.Nie odbierała,dzwoniłam raz,dwa,sześć i nic zero odpowiedzi.Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Ian'a.
Ja:Hej,wiesz co jest z Demi,bo nie odbiera?
Ian:Ona..... jest.....
Ja:Ian do cholery gadaj co jest?!!
Ian:Ona jest w szpitalu.
Ja:Którym? Mów!!
Ian:Świętego Tomasza.
Rozłączyłam się,wsiadłam do auta i szybko tam pojechałam.Byłam już pod szpitalem,wbiegłam do niego,zobaczyłam recepcje.
-Gdzie leży Demi Brown?
-Sala 123. Pobiegłam tam nawet nie dziękując,120,121,122,123,bingo!! Przed salą stał Ian,był smutny.
-Co się dzieje?-spytam przerażona.
-Demi miała wypadek samochodowy,nie wiadomo czy przeżyje.-usłyszałam to i świat mi się zawalił.Moja kochana Demi,może nie przeżyć.Boże,nie tylko nie to.Z sali wyszedł lekarz podeszła do niego
-I co z nią.
-Jest pani kimś z rodzinny?-spytał,głupie pytanie.
-Tak to moja siostra-od powiedziałam.
-Jej stan jest ciężki,nie mamy pewności czy przeżyje następny dzień.Została mocno poturbowana.
-Mogła bym tam do niej wejść?
-Tak,tylko nie na długo-powiedział i odszedł.
Weszłam do sali i zobaczyłam ją leżącą,bezwładnie na łóżku,miała wyciągnięte kolczyki z policzków,zmyty makijaż,wyglądała tak naturalnie pomimo tak wielkiej liczby tatuaży.Jej ciało było pełne zadrapań,ran,siniaków i tym podobnych.Siadłam obok niej na krześle,złapałam za rękę.
-Nie możesz odejść,nie pozwalam ci słyszysz,jesteś mi potrzebna,za bardzo cie kocham,by stracić.Nagle poczułam jak jej ręka się poruszyła.
-Też cie kocham-powiedziała tak cicho,że ledwo ją usłyszałam.-Ale musisz żyć gdy odejdę,najwidoczniej tak musiało być-powiedziała spokojnie.
-Nie,nie pozwalam ci mnie  zostawić-powiedziałam zapłakana.
-Kocham cięęę-nagle aparatura przestała pikać.Wybiegłam z sali.
-Pomocy!!-przybiegli lekarze zamknęli za sobą drzwi nie mogłam tam wejść.Usiadłam na korytarzu,zaczęłam płakać,zobaczyłam Harr'ego.
-Ciiii,już spokojnie-usiadł koło mnie i przytulił...

_________________________________________________________________________________
Siemka! Sorki za tak długa nieobecność brak weny.Mam nadzieje że wam się spodoba i dziękuje wam za wszystko !!! ;*****                                          Danielle xxx

czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział 10

Danielle:

Wstałam,ogarnęłam się.Zeszłam na dół,zrobiłam śniadanie w między czasie do kuchni przyszła Lucy już ubrana .Zjadłyśmy śniadanie,wyszłyśmy z domu i wsiadłyśmy do naszych samochodów ja do białego a ona do czarnego ferrari i pojechałyśmy do pracy.Weszłam na hale gdzie już wszyscy byli.Przywitałam się z nimi,postanowiłam zrobić filmik dla fanów,pokazać im jak pracuje.Po prosiłam Mark'a (kamerzystę) by nas nagrał.

-Hej!Postanowiłam nagrać dla was filmik by pokazać jak sobie pracuje-zaczęłam gadać do kamery.
-Zaraz specjalnie dla was Dani zatańczy-powiedział Ian który do nas podszedł.Zrobiłam  minę mówiącą " Wpierdalaj ,to ja tu nagrywam" i po chwili tańczyłam z Molly. I układ zakończyłyśmy czymś takim .
Potem jakieś wygłupy,miałam już skończyć ale do hali wszedł Harry,Zayn i Liam.Razem z Harry popatrzyliśmy na siebie, a ja podbiegłam do niego i skoczyłam i przytuliłam go mocno.Po czym mnie pocałował.Zeszłam z niego i skończyłam film.Po chwili podeszła do nas Emma,która nie wiadomo skąd się tu wzięła.
-Mam dwie wiadomości-powiedziała Em.Na co ja zrobiłam zdziwioną minę.
-Pierwsza twoi rodzice dzisiaj przyjeżdżają,druga będziesz reklamowała perfumy Gucci'ego.-kontynuowała.
-Serio?-spytałam,to był dla mnie wielki zaszczyt.
-Tak,to jeszcze nie koniec w tej reklamie będzie ci towarzyszył....-specjalnie przeciągała.
- Harr'uś-powiedziała wskazując na chłopaka.Po patrzyłam na niego.-Paul kazał mi,ci to przekazać-mówiła do Harr'ego.Harry przytulił mnie od tyłu i powiedział.
-Chodź się przejść.
-Nie mogę,mam sesje-od powiedziałam.
-Idę z tobą.
-My też idziemy-powiedzieli razem Liam i Zayn.I ruszyliśmy,gdy już byliśmy na miejscu,poszłam się przebrać do sesji.Gdy wróciłam byłam przebrana.Porozmawiałam jeszcze z fotografem by zorientować się jak mam postępować.Wyszłam na miejsce gdzie wszystko się rozgrywało.Usiadłam na krześle i zaczęłam pozować.Następnie znowu musiałam się przebrać, w między czasie przyszedł Ian ,bo z nim mam teraz sesje.Gdy już byłam gotowa przeszliśmy do innego pleneru.Tam razem z moim przyjacielem odtańczyliśmy znany już wszystkim układ.Gdy tańczyliśmy były robione zdjęcia.Przebrałam się w swoje ciuchy i poszłam zobaczyć efekty pracy.Gdy stałam i się przyglądałam ,Harry mnie przytulił.Wtedy Max (fotograf) powiedział że zrobi nam kilka fotek.Zgodziłam się bo z Harry'm mam tylko jedno zdjęcie a z chłopcami w ogóle.Po wykonaniu fociszek od razu je dostaliśmy,wyszły świetnie.Ja i Harr'uś dostaliśmy kopie tych samych zdjęć z nami.Mój dzień pracy już się skończył.Ale nie miałam co robić to postanowiłam poczekać na chłopców.Z moim chłopakiem poszliśmy do pobliskiej kawiarenki.Miał chwile przerwy więc mogliśmy porozmawiać.
-Pięknie ci w tym kolorze-powiedział dotykając moich włosów.
-Dziękuje,przechodzę do naturalnych.
-Bardzo cię bolało?-spytał tym razem wskazując na moją rękę na której widniał napis.
-Nie-od powiedziałam krótko.
-Przecież za drugim razem mniej boli-powiedział a ja nie wiedziałam skąd on wie że to mój drugi tatuaż.Nikomu o tym nie mówiłam.
-Skąd wiesz że mam drugi tatuaż?
-Widziałem-uśmiechnął się,przypomniałam sobie,tatuaż jest tu 


a my..... no wiecie..... współżyliśmy....Uśmiechnęłam  się do niego.

Udaliśmy się do niego studia nagraniowego gdzie chłopcy mieli próby.Ja zostałam za szybą gdzie po chwili przyszedł  Paul i na powitanie serdecznie mnie przytulił,można powiedzieć o mało co nie udusił.1D śpiewało teraz "Does he know",kiedy  Harry śpiewał"your secret tattoo" ("twój sekretny tatuaż") popatrzył na mnie z jego tym uśmieszkiem.Usiadłam na kanapie i rozmawiałam z Paul'em.Wróciłam do domu,gdzie była Lu.Nagle mnie olśniło,przecież rodzice maja dzisiaj przyjechać.MATKO!
-Lucy! szykuj się rodzice przyjeżdżają!-krzyknęłam dao siostry w odpowiedzi usłyszałam jedynie dźwięk upadającego ciała.
-Nic się nie stało tylko się przewróciłam-powiedziała a ja zaczęłam się z niej śmiać.Szybko ugotowałam obiad,ubrałam się,założyłam biżuterie którą dostałam na urodziny i zadzwoniłam do Harr'ego by przyjeżdżał.Siedziałam z już ubraną Lucy w salonie gdy zadzwonił jej telefon.Skończyła rozmowę i powiedział że musi jechać do pracy.
-Zostawiam ich tobie.Powodzenia.Pa-wyszła.
-No pięknie-sama do siebie powiedziałam.
Po 10 minutach przyjechał Harry,którego przygotowałam na spotkanie z moimi rodzicami.
-Musisz tak ociupinkę uważać na moja mamę-powiedziałam poprawiąc mu kołnierzyk od koszuli.
-Dlaczego-spytał rozśmieszony.
-Nie śmiej się,moja mama tylko......za bardzo cie lubi-powiedziałam również rozśmieszona.Na co on wrobił zdziwioną minę.
-Po prostu uważaj,jesteś mi jeszcze potrzebny-powiedziałam.
-Tak?-od powiedział łapiąc mnie w tali.
-Tak-pocałowaliśmy się namiętnie.

-Kochanie,chodź na chwile-zawołałam z kuchni.

-O co chodzi?-spytał gdy już był w pomieszczeniu.
-Spróbuj czy dobre?-powiedziałam dając mu łyżeczkę z zupą.
-Pyszne-od powiedział i pocałował mnie w czoło.
-Pięknie wyglądasz-kontynuował.
-Ty też niczego sobie-nieoczekiwanie zadzwonił dzwonek do drzwi.Czyli się zaczęło.Otworzyłam drzwi i tak jak sadziłam stali za nimi rodzice.Zaprosiłam ich do środka.
-Witaj kochanie-powiedziała mama.
-Cześć-od powiedziałam i ich przytuliłam.-Chciała bym wam przedstawić Harr'ego,mojego wybranka-powiedziałam.
-Dzień dobry-powiedział Harry i przywitał się z nimi uściśnięciem ręki.Po patrzyłam na mamę a ona dyskretnie dała mi znak byśmy przeszły porozmawiać.
-To my was zostawiamy-powiedziała radośnie rodzicielka i ruszyliśmy do kuchni.
-Nie wierze!To on!?-myślałam że zaraz wybuchnie euforią.Moja mama ma dopiero 38 lat,tak urodziła Lucy jak miała 18 lat,więc zachowuje się dość dziwnie.A właśnie Lu ma za cztery dni urodziny.
-To uwierz-powiedziałam i zaprosiłam już wszystkich do jadalni na obiad.
Zasiedliśmy do stołu i konsumowaliśmy dania przeze mnie zrobione.
-Cieszę się że już wszystko w porządku-powiedziała mama gdy jadłam.Po patrzyłam na Harr'ego on zdziwiony również na mnie patrzył.Posłałam spojrzenie mówiące"później ci powiem" i najwidoczniej zrozumiał.Po ukończonym posiłku długo rozmawialiśmy na prze różne tematy.
-O mało co bym nie zapomniał-zaczął tato.-Jesteście zaproszeni na ślub Kate.
-Kate to moja kuzynka-powiedziałam do Harr'ego.
-A właśnie moja mama chciała by również cię poznać i twoich rodziców-oł,nie wiem czy jestem gotowa by poznać jego mamę,nie chodzi o to że nie chce,raczej o to że się boje że może mnie nie polubić.Byłam przerażona ale nie dałam tego po sobie poznać.Umówiliśmy się na jutro,gdy wybiła godzina dwudziesta rodzice pojechali.
Stałam w korytarzu po tym jak zamknęłam drzwi. Koło mnie stał Harry,złapałam go za nadgarstek i zaprowadziłam do salonu,usiedliśmy na kanapie.Chciałam mu od razu powiedzieć o tej sytuacji przy obiedzie.
-A więc....chodzi....o to że......-nie wiedziałam jak zacząć.-Mowie ci to bo ci ufam-powiedziałam a on złapał mnie za dłonie.-Byłam chora na anoreksje,nie całe półtora roku temu się z tego wyrwałam już na dobre.Zachorowałam bo miałam niską samoocenę,uważałam że jestem ciągle gruba,czułam wstręt do mojego ciała.Ale już to się zmieniło,teraz się akceptuje.-powiedziałam,ciągle patrząc się na nasze dłonie.
-Dobrze że mi o tym powiedziałaś-chwycił mój podbródek i pocałował w czoło.
-Zatańczymy-wstał,wyciągnął rękę,chwyciłam ją i zaczęliśmy tańczyć do nie mej muzyki.Pocałował mnie namiętnie,wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju.I......dalszych szczegółów wam nie wyjawię.........
Jest koło 10:23,obudziłam się Harold jeszcze śpi.Nagle złapał moją dłoń,hmmm czyli nie image
śpi.Leżeliśmy i nic nie mówiliśmy,kocham tak z nim pobyć w ciszy.Jest 10:36,10:36 ej rodzice przyjeżdżają o 12:00.Szybko wstałam.
-Co się stało?-spytał Hazz.
-Rodzice niedługo przyjeżdżają-chłopak pędem wstał z łóżka,założył swoje czarne rurki,biały t-shirt który u mnie zostawił i czarna koszule na to której nie zapinał.Wyglądał bardzo ponętnie.
-Gotowy?!-krzyknęłam z łazienki gdy już sama byłam gotowa.
-Chwila-od krzyknął.
Wyszłam z łazienki spojrzałam na chłopaka a on na mnie.
-Kiedy ty się taka seksowna zrobiłaś-spytał.
-Nie wiem-podeszłam do niego i dałam całusa w czubek nosa.
Zeszłam na dół,po korytarzu szła Lucy.
-Gdzie się było całą noc?-spytałam.
-U chłopców-powiedziała z uśmiechem na twarzy.
-Ocho, widzę że Pan Tomlinson wkroczył do akcji-powiedziałam z niecnym uśmieszkiem.Ona nic nie od powiedziała tylko poszła do siebie.Po chwili przyszłą do kuchni,ubrana w to, zjeść śniadanie,które zrobiłam.Dziewczyna siadła naprzeciwko mnie,a po chwili przyszedł Harry.
-Hej-powiedział do niej.
-O cześć-powiedziała patrząc się na mnie dość ... nawet nie wiem jak to określić z lekkim zażenowaniem i też rozśmieszeniem.
-Dobra,dobra,jedzcie bo rodzice będą za...-tutaj zerknęłam na zegar ma ścianie-20 minut.Skończyliśmy jeść i idealnie zostało nam 5 minut do ich przyjazdu.Usłyszałam dzwonek do drzwi pośpieszyli się.Lucy poszła je otworzyć.Po chwili przyszli do nas do salonu.Przywitaliśmy się z nim i Harruś poszedł z naszą mamą na spacer porozmawiać,już się boje, a tatuś został z nami.Zrobiłam wszystkim kawę i rozmowa się zaczęła.
-To powiedz cie mi jak tam w pracy-spytał.
-A dobrze,ja powoli kończę film i zaczynam kolejny-zaczęła Lu i upiła łyka swojego napoju.
-U mnie też dobrze kończę przygotowanie płyty i niedługo koncert,sesje zdjęciowe i tak dalej-powiedziałam.
-To wspaniale,Lucy a jak tam twój wybranek bo Harr'ego już poznałem?-spytał patrząc się na dziewczynę.
-A więc poznacie go niedługo.
-Mam nadzieje-od powiedział.
-A co myślisz o Harry'm?-spytałam byłam bardzo ciekawa czy go polubił.
-Sadze że jest wspaniałym materiałem na zięcia-ale się ucieszyłam.Potem Lucy zaproponowała byś my sobie pograli na Xboksie.Świetnie się bawiłam,po pół godzinie przyszli mama z Haroldem.Nastąpiła zamiana Harry pogada z tata a my idziemy się przejść do parku z mamą.
                                              ***W parku***
Lucy musiała jechać do pracy,szkoda.
-I co sadzisz o Harry'm?-spytałam.
-On jest dla ciebie stworzony tak jak ty dla niego.Gdy jesteś cie obok siebie promieniejecie-powiedziała a ja ją przytuliłam.Chwile potem podeszły do nas ,moje fanki,poprosiły o zdjęcia nawet z moją mamą. Jedna z nich powiedziała że kibicuje mojemu związku z Harry'm i pokazała mi swoją bluzkę na której widniał napis: Hanielle i znak wieczności.Matko jak mi się robiło przyjemnie.Druga dziewczynka miała bluzkę z :Lucy i Louis 4ever.Jakie to słodkie.Chodziłyśmy z mamą jeszcze o koło godzinny i rozmawiałyśmy.Wróciłyśmy do domu.
-Jesteśmy-krzyknęłam i poszłam do salonu ale tam nikogo nie było,w całym domu było pusto.Zadzwoniła do mnie Emma że mam próby i muszę jechać.Zabrałam mamę ze sobą chciałam jej pokazać jak pracuje.Weszłyśmy do studia nagraniowego,przywitałyśmy się Emma i zaczęłam śpiewać.Nagrywaliśmy piosenkę "Boy" , bo ona kończyła mój album.Odwiozłam mamę do cioci bo tam się zatrzymała z tatą a sama pojechałam do siebie.Poszłam do salonu i zadzwonił mi telefon.Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Harr'ego.Odebrałam.
Ja:Tak?
Harry:Cześć słoneczko-powiedział radośnie.
Ja:Hej,gdzie znikneliście?
Harry:Pojechaliśmy na paintball.
Ja:Aha i jak poszło?
Harry:Miałem szczęście że byłem z twoim tatą w drużynie.Wygraliśmy.
Ja:Brawo.
Harry: A kochanie jutro jedziemy do mojej mamy,tam będzie Gemma,bo chce żebyście się wszystkie poznały.Nasi rodzice się już poznali.
Ja:Okey.To jutro po mnie przyjedź.
Harry:Oczywiście,pa kocham cię.
Ja: Ja ciebie też.
Boje się,jeśli jego mama mnie nie polubi.Z rozmyśleń wyrwała mnie Lucy która weszła do domu,rozmawiałyśmy oczywiście nie obyło się bez wygłupów i bez video dairy dla fanów.I tak skończył się ten dzień,następny też będzie pełen wrażeń.
_________________________________________________________________________________
Hejka!Tak rozdział w końcu skończony,mam nadzieje że się spodoba.Przepraszam za ewentualne błędy ale internet mi zacina i nie miałam jak sprawdzić. Oczywiście dziękuje za komentarze i wyświetlenia niedługo dobijemy do 1000!! A jeszcze jeden komunikat tan blog teraz najbardziej będzie się skupiał na życiu Danielle,ponieważ na perspektywę życia Lucy nie mam pomysłów,czasami będzie coś o niej wspomniane.Mam nadziej że to was nie zrazi ;))))))
                                                                                       

                                      10 komentarzy=Nowy rozdział 
Tak,wiem że wcześniej było 5 komentarzy i będzie nowy rozdział.Teraz muszę to zmienić,bo komentarze pod rozdziałami są nie liczne a przecież w głosowaniu które nadal trwa jest 12 głosów na to bym dalej pisała i niezbyt to rozumiem. Mam nadzieje że przez to co teraz napisałam nie stracę czytelników.
                                                                                                                Danielle xxx