piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 13

Danielle:
                                            *** Trzy tygodnie później***

Wstałam,ubrałam się,uczesałam i umalowałam.Jest 25 listopada,trochę się działo,wydanie mojego drugiego albumu" Fall",Lucy się wyprowadziła mieszka z Lou w ich nowym domu.Ja się już pozbierałam,ale ostatnio źle się czuje,pociąga mnie na wymioty.Czasami zdarza się że wymiotuje,jak na razie nie mam czasu by iść do lekarza i nie czuje takiej potrzeby,musiałam się czym zatruć.Jutro jest gala,czerwony dywan no wiecie,rozdanie nagród.              Dwa dni temu pokłóciłam się z Harry'm,dlaczego? bo już irytuje mnie to że co kilka dni  na jego ciele pojawia się kolejny tatuaż.

Zjadłam śniadanie co okazało się błędem bo od razu wylądowało w sedesie.Dlaczego nikt nie zareagował na mój stan? bo nikt o tym nie wiem. Ogarnęłam się po raz kolejny,wsiadłam do samochodu,pojechałam do pracy.Weszłam do budynku i zobaczyłam Harr'ego.A głosik w mojej głowie zaczął mówić:Nie idź tu,koleś nie zauważ mnie.
Podszedł do mnie Ian i powiedział że muszę przeczwiczyć nowy układ,a że jestem szalona to postanowiłam go zatańczyć w holu.Koszule zawiązałam na tali.Carla recepcjonistka włączyła odpowiednią piosenkę.Zaczęłam tańczyć,w końcu koło mnie zgromadziła się dość spora grupka osób. Wstałam,ruszyłam w stronę windy,gdy przechodziłam koło mojego chłopaka szturchnęłam go ramieniem i szłam dalej on odwrócił się a ja swoją ręką uderzyłam się w tyłek(specjalnie).Gdy wsiadałam do windy zauważyłam jego uśmieszek,przesłał mi buziaka.Przeszłam na plan zdjęciowy,miałam się przebrać.Byłam ubrana w piękną suknie.Musiałam trochę się przejść po studiu by mi zrobili kilka zdjęć a później jedziemy na ulice Londynu które będą przygotowane do sesji.Zjechaliśmy windą na dół i zaczęliśmy krążyć po korytarzach,salach.Sesja jest do albumu.Gdy już wychodziliśmy ze studia zauważył mnie Harry,nie wiem czy był w szoku że tak wyglądam czy coś innego.

                           ***Studio po 2 godzinach***
Przebrałam się już w swoje  ciuchy,teraz trochę trzeba pośpiewać.Jestem w studiu nagraniowym,rozgrzewam głos.Pierwsza piosenka którą puścił David (dźwiękowiec) było "Midnight Memories".Zaczęłam się śmiać,ale zaczęłam śpiewać część Hazzy. Później całkiem nową piosenkę "Unconditionally".Skończyłam i zauważyłam Harr'ego wpatrującego się we mnie.Przeszłam i stanęłam obok niego,patrzył się na mnie jak nigdy wcześniej,chciał mnie pocałować a ja szybko uciekłam z pomieszczenia i pobiegłam zobaczyć zdjęcia do albumu.Wyszły wspaniale,musiałam się spieszyć by zdążyć na wywiad.

***W trakcie wywiadu***
Reporterka: A co sądzisz o tych całych plotkach że "Hanielle" jest ustawką?
Ja: Sama nie wiem co o tym sądzić,wiele razy było mówione że jesteśmy razem.Ale jeśli oni nam nie wierzą to jest ich sprawa.Nie mam zamiaru tym się przejmować,jestem szczęśliwą i nic tego nie może zmienić.
Reporterka:Od dwóch dni zauważyliśmy że między wami doszło do jakiejś sprzeczki?
Ja: Czy to tak (w tym momencie zostałam w plecy piłką,jak ona się tu wzięła.Odwróciłam się a tu zobaczyłam Harr'ego)
Harry:To przez przypadek(podszedł do nas i mnie pocałował w czoło)
Ja:Yhmm (nie mam pojęcia jak to się stało ale chłopak wylądował na ziemi przede mną,tak go przeciągnęłam)
Reporterka:To były jednak tylko pogłoski-zaczęła się śmiać.(do pomieszczenia zostało przy prowadzone wielkie ciasto)(po chwili wszyscy byli umazani ciastem)
Harry:Hej! Chwila gdzie jest Dani?(ja wyłoniłam się za zakrętu)
Ja:tu(i wszyscy na mnie ruszyli)
***Koniec***

Szybko pobiegłam do mojej stylistki,ona dała mi jakieś inne ciuchy.Wyglądałam dość ładnie.Wyszłam z budynku,wsiadłam do samochodu,odpaliłam i zobaczyłam Harr'ego wybiegającego z studia i kierującego się w moją stronę.Ja bez wahania ruszyłam i pojechałam do domu.Weszłam do środka była 17:25 zdjęłam buty i ruszyłam na piętro.W głębi korytarza jest pokój w którym stoi pianino i gitara.Weszłam tam siadłam przy wielkim instrumencie i zaczęłam grać piosenkę "Jesteś" którą nie dawno napisałam.

Harry:

Przyjechałem do Danielle,zapukałem do drzwi,nic.Przekręciłem klamkę,wszedłem do środka.Usłyszałem pianino,podążyłem za jego dźwiękiem.Zobaczyłem Dani grającą na instrumencie i śpiewającą.Usiadłem koło niej,ona skończyła.Spojrzałem jej w oczy i pocałowałem namiętnie,ona to odwzajemniła,zaniosłem ją do pokoju i po 2 godzinach smacznie spaliśmy.Przebudziłem się,dziewczyny nie ma obok mnie,nagle usłyszałem jak ktoś idzie po schodach,udałem że śpię.Poczułem jak ktoś wchodzi na łóżko,to była Danielle.Pogłaskała mnie policzku i w niego pocałowała ja otworzyłem oczy,ona wstała była ubrana w swoją bieliznę i moją koszule wyglądała seksownie.Podała mi tacę z śniadaniem,położyła się koło mnie i zaczęliśmy jeść.Nagle Dani,wbiegła do toalety,ja szybko wstałem i zapukałem.
-Wszystko okey?-spytałem.
-Nie wchodź tu!-od powiedziała.Ale ja i tak zrobiłem swoje,zauważyłem ją siedzącą przy sedesie.Podszedłem do niej i odgarnąłem jej włosy.Wstała podeszła do umywalki i umyła zęby.
-Jedziemy do lekarza-powiedziałem.
-Nie!
-Bez gadania,ubieraj się-i poszedłem się ubierać.Po chwili ona już ubrana,zeszła na dół.Pojechaliśmy do lekarza,Dani jest już w gabinecie.

Danielle:

Jestem już po badaniach i zaraz dowiem się co jest grane.
Lekarz:Z usg wyszło że jest pani w 3 tygodniu ciąży.
Ja:Naprawdę?
Lekarz:Tak,tu ma pani leki które zminimalizują wymioty,Proszę się oszczędzać.
Ja:Dziękuje,do widzenia.
Lekarz:Do widzenia.

Jezu w ciąży........yyy nie wiem co powiedzieć.Zobaczyłam mojego chłopaka,nie wiem czy mu to powiedzieć.A jeśli nie będzie chciał ze mną dalej być.
-I co powiedział?-spytał zaciekawiony.
-Pojedziemy do parku i porozmawiamy okey?
-Tak-już po 15 minutach byliśmy w parku przez całą drogę nie odzywałam się.
Siedzimy na ławce.
-I?-ciekawy.
-Jestem w ciąży-spojrzałam w jego oczy i tak jakby zamarzł.
-Jezu,jak się ciesze!! Matko,będę ojcem!-wziął mnie na ręce.Postawił na ziemie.
-Kocham cię-powiedział.
-Ja ciebie też-pocałowaliśmy się.
Pojechaliśmy do mnie i zwołaliśmy chłopców,dziewczyny(LM) i Lucy.
Siedzimy w salonie,każdy ma w ręce szampana,Haruś przyniósł mi wodę.
-A dlaczego ty pijesz wodę a nie szampana?-spytał Niall
-Właśnie do tego zmierzam-od powiedziałam.
-Chodzi o to że zostaniemy rodzicami-powiedział Harry.Wszyscy byli strasznie szczęśliwi.
-Który tydzień-spytała Jesy.
-Trzeci-od powiedziałam.Rozmawialiśmy około półtorej godziny,ale już musieliśmy się zbierać by zdążyć na gale.Wzięłam prysznic,ubrałam się tak.I tylko czekałam na Harr'ego aż przyjedzie nagle rozbrzmiał się dzwonek do drzwi.Odtworzyłam powłokę i zobaczyłam  chłopaka,wyglądał czarująco.


-Masz zamiar tak stać?-spytałam.
-Tak,już, znaczy nie-nie wiedział co powiedzieć.Zamknęłam dom,chłopak otworzył mi drzwi od samochodu,wsiadłam już po chwili on siedział obok mnie.Pocałowałam go zanim jeszcze odpalił samochód.
-A to za co?-kocham jego piękny uśmiech.
-Bez okazji-powiedziałam  patrząc się w szybę.
Jechaliśmy około 5 minut,Harry położył rękę na mojej nodze,chwyciłam go za nią.


Dojechaliśmy na miejsce,wysiadłam z samochodu,fala paparazzi i fleszu nagle wybuchła.Harold wziął mnie za rękę i ruszyliśmy.Mnóstwo zdjęć ale w końcu gala się zaczęła.Siedzę z dziewczynami z Little Mix i Lucy przed One Direction.
-A teraz nagroda za parę ostatnich miesięcy!-powiedział prowadzący.-Dum,dum,duuum, a więc nagroda idzie do.................Harry Styles i Danielle Black!-jak to usłyszałam to myślałam że śnie.Odebraliśmy nagrodę i znowu zajęliśmy nasze miejsca.
-Nagrodę za najlepszą piosenkarkę i album ostatnich miesięcy zgarnia...........Danielle Black-o jezuniuniu,odebrałam nagrodę i miałam coś powiedzieć.
-Dziękuje wszystkim za wsparcie,dziękuje fanom,dziewczynom z Little Mix,mojej siostrze i One Direction,bez nich nie było bym mnie tu.Lekki szok będzie jeszcze długo-powiedziałam.Gala skończyła się po jakiś 2 godzinach.Siedzimy z Harry'm w salonie. Czas powiedzieć mu o........
_________________________________________________________________________________
Hej! przepraszam za tak długą nieobecność, no wiedzie ŚWIĘTA! teraz przygotowania do sylwestra.Mam nadzieje że spodoba wam się rozdziałek! Strasznie chce wam podziękować za komentarze i wyświetlenia. ;******* 
                                      
                                                                                                        Danielle xxx

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Wesołych

Hej pyśki!!!

Życzę wam wszystkiego najlepszego,szczęścia,chłopaka/dziewczyny jeśli nie macie. Tak jak ja ;(((((         Nie będę się za bardzo rozpisywać bo pomyślicie że dziewczynka nie  ma co robić tylko pisać strasznie długie i bezsensowne posty. Za to macie tutaj pare fotek z przygotowań do Świąt.Tak wiem jakość powala xdd





(ja na fotografa się nie nadaje,patrzcie na zdjęcie z ciastkami jest cień moich rąk, boże ale idiotka hahah)

A więc wesołych świąt i oczywiście udanego sylwka BUZIAKI ;**********

sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 12


Danielle:

Siedzimy już 30 minut pod salą w której leży Demi.Przyjechali chłopcy i Lucy,byłam kłębkiem nerwów.Chodziłam nerwowo po korytarzu.
-Dani,usiądź,wszystko będzie dobrze-powiedział Ian.
-Pysk!-krzyknęłam,ale zorientowałam  się co zrobiłam.-Przepraszam-powiedziałam do chłopaka.On tylko się uśmiechną. Lekarze zaczęli wychodzić z sali,podeszłam do tego z którym wcześniej rozmawiałam.
-I co z nią?-spytałam ciekawa.
-Pani Brown nie przeżyła-powiedział smutno i odszedł.Jezu....dlaczego?? stałam tak kilka chwil.Podszedł do mnie Harry chwycił mnie za bark i obrócił byłam zapłakana 
Już wszystko wiedział,przytulił mnie mocno.Zaprowadził mnie do samochodu i pojechaliśmy do mnie.Nic się nie odzywałam,byłam w szoku.Po godzinie uspokoiłam się w miarę.Siedziałam na kanapie wtulona w Harr'ego,zadzwonił jego telefon.
Harry:Tak
Harry:Nie,ja nie jadę
Harry:Nie zostawię jej!
Harry:Cześć.
-O co chodzi?-spytałam go.
-O nic.
-Przecież słyszałam-powiedziałam.
-Mamy dzisiaj jechać na koncert za 5 dni byśmy wrócili,ale nie chce cię zostawić-powiedział patrząc się na mnie.
-Harry nie przejmuj się mną,jedź nie możesz zawieść fanów z mojego powodu i tylko się ze mną nie kłóć,mam Lucy nie będę sama-powiedziałam,chciałam żeby jechał a nie się ciągle mną przejmował.
-Dobrze jeśli chcesz,ale gdy zadzwonisz to przyjadę-Pokiwałam głową,chłopak musiał już jechać.Ogarnęłam się i poszłam spać,usiłowałam spać,nie potrafiłam nie po tym co się dzisiaj zdarzyło.Obudziłam się,zeszłam na dół z prezentem dla swojej siostry na urodziny.
-Hej,już wstałaś?-spytała,próbowała udawać że nic się wczoraj nie zdarzyło nie wychodziło jej to.
-Tak,to dla ciebie -dałam jej podarunek ona ucieszona podarkiem przytuliła mnie.
-Co dziś robimy?-spytała.
-Nie wiem co chcesz?Chłopcy wyjechali na koncert-od powiedziałam.
-To chodź sobie poleniuchujemy razem,porysujemy-wyjechała z rysowaniem,jej ulubiona rzecz do robienia jak się nudzi.
-Okey-byłyśmy w salonie od 3 godzin.Lucy narysowała to 
 
Dalsze jakieś wygłupy i pierdołki.Nagle odebrałam telefon od mamy Demi.
Ciocia:Cześć kochanie
Ja:Hej ciociu
Ciocia:Jak cię czujesz?
Ja:W miarę...... źle,a nie muszę się pytać jak ty to słychać.
Ciocia:Chciałam ci powiedzieć że jutro jest pogrzeb,przyjdziesz?
Ja:Tak
Ciocia:To do jutra
Ja:Pa
Po chwili do domu weszedł Ian.
-Cześć dziewczynki-powiedział Ian .
-Hej-powiedziałyśmy.
-Zbierać się dzisiaj świętujemy i  Dani nie wykręcisz się musisz mieć przerywnik od tego wszystkiego-może i ma racje.Ogarnęłyśmy się,byłam ubrana w to a Lu w to.Wyszłyśmy z domu i wsiadłyśmy do samochodu Ian'a.Byliśmy na miejscu,było to piękny budynek,w którym odbywały się imprezy.Weszliśmy do środka zatrzymali nas jeszcze fani na chwile i ruszyliśmy na imprezę.Były tam dziewczyny z Little Mix i wielu innych przyjaciół i znajomych.

Impreza przebiegła dość fajnie,chodź i tak wiele razy chciałam iść do domu.W domu byłyśmy około 23:35, bo o 12:23 jest pogrzeb.Wstałam ubrałam się i przygotowałam emocjonalnie na ten dzień.Idealnie była 12:00,ruszyłam na piechotę do kościoła.

                                       ***W trakcie pogrzebu***
Byliśmy w kościele na mszy,ciocia poprosiła mnie bym coś powiedziała.Weszłam na mały podest,poprawiłam mikrofon i zaczęłam.
-Demi,wszystkim tutaj dobrze znana panna Brown,nie lubiła gdy tak mówiono.Mam jej za co dziękować,dzięki niej jestem kim jestem teraz,sobą,robię to co lubię i nigdy jej tego nie zapomnę.Ostatnimi słowami które wy powiedziała było:Kocham cię,umierała na moich oczach.Najpewniej nigdy się nie dowiemy dlaczego właśnie Bóg ją zabrał a nie kogoś innego.Teraz takie mówienie do was też nie jest łatwe,jednym słowem powiem że będzie mi ciebie brakować-mówiąc ostanie słowa spojrzałam w niebo.Byliśmy już na końcu ceremonij gdy trumnę wkładano do ziemi.Mój wzrok utkwił na tabliczce z jej zdjęciem i napisem:  
                                       Demetria Brown 
                                                          05.03,1993 - 02.11.2013
                                                      „To co miałam najdroższego w tej mogile się mieści.                                                                                                                                            Śmierć zabrała mi wszystko, nie wzięła smutku, boleści.”
                                      „Wszystko co miałam w tym grobie się mieści,
                                      Śmierć radość zabrała, nie wzięła boleści.”


Już nie płakałam,lecz smutek ogarną całą mnie,dziewczyna dzięki której jestem sobą zniknęła i nie powróci.Nie będę mogła z nią porozmawiać,zapytać się o rade.Nie zobaczy moich dzieci,nic.Czuje się jakby brakowało części mnie,która nigdy nie powróci.Szłam w stronę domu,poszłam inaczej niż zwykle szłam przez ciemny zagajnik.Nagle usłyszałam że ktoś za mną idzie.Przyspieszyłam krok,on też,skręciłam w lewo a on za mną.Zaczął do mnie biec,ja uciekać.Złapał mnie,zaciągnął w jakieś zarośla.Był mężczyzną w wieku 26 lat,miał kilku dniowy zarost,brązowe oczy i takiego samego koloru włosy.Uśmiechał się szyderczo.
-Pomocy!!Ratunku!!-zaczęłam krzyczeć,a on mnie uderzył,pod wpływem siły upadłam na ziemie.
-Cicho,nikt ci nie pomoże-powiedział,a ja już wiedziałam co zrobi.Podniósł mnie,szybkim ruchem moje spodnie i majtki znalazły się gdzieś w okolicach moich kostek,to mu wystarczało,próbowałam się uratować,szamotać,krzyczeć ale nikt mnie nie słyszał.Po całym zdarzeniu,podciągnął mi spodnie i opadłam na ziemi,on zapiął rozporek.
-I było tak źle?-spytał.
-Tak,ty skurwysynie,nie ma  słów żeby określić jaka z ciebie szmata-zaczęłam wyklinać na niego.W jego oczach można było zobaczyć,wściekłość.Zaczął mnie kopać,bić,kolejny cios był coraz mocniejszy od poprzedniego.Kiedy już wyładował całą złość,spojrzał na mnie i miał już odwrócić się i iść.Gdy nagle odstał w swojego kaprawego ryja od Dawida.Mężczyzna oszołomiony padł na ziemi,Dawid podszedł do mnie.
-Dani,trzymaj się zaraz będzie dobrze-mówił tak ponieważ powoli odlatywałam na drugi świat.

Dawid:

Zadzwoniłem na policję i pogotowie.Trzymałem Danielle cały czas w ramionach,bałem się że odejdzie.
-Hej,mała nie zamykaj oczu,zaraz będzie karetka,wytrzymaj jeszcze trochę-mówiłem do niej.
-Nie mogę....................kocham was-powiedziała i straciłam przytomność.Lekarze zabrali ją na nosze,a ten jebany skurwiel pojechał z policjantami.

Jesteśmy w szpitalu zadzwoniłem do Lucy,a ona od razu przyjechała.Siedzimy przed salą,lekarze ciągle są z Dani.

Lucy:

Dlaczego?!Mogłam z nią jechać na ten pogrzeb.Lekarz wyszedł z sali.
-Jak z nią?
-Jej stan jest ciężki,została mocno pobita,straciła dość dużo krwi,obecnie jest w śpiączce i nie wiadomo kiedy się z niej obudzi-powiedział.-a teraz przepraszam ale muszę iść-dokończył.
-Dziękuje-powróciłam do poprzedniej pozycji.Powiedziałam wszystko czego się dowiedziałam Dawidowi.Gdybym dostała w swoje ręce tego typa zabiła bym go,powoli żeby cierpiał tak jak ona.

                               ***4 dni później***
Rodzice już o wszystkim wiedzą,byli u niej ale musieli już jechać.Jestem w domu,zabieram rzeczy,których będzie potrzebować jak się obudzi.Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi,zeszłam na dół z torbą.Otworzyłam drzwi a tam zobaczyła chłopców,a no przecież minęło już 5 dni.Weszli do środka.przywitałam się z nimi.
-Hej,jest Dani?-spytał Harry.
-Nie-on nie wie o całym zdarzeniu,kompletnie zapomniałam mu powiedzieć.
-Jest w pracy?-dalej pytał Styles.
-Nie on jest w........szpitalu.
-Co się stało?-był przerażony.
-Chodźcie jedziemy tam-powiedziałam.Po chwili byliśmy już na szpitalnym korytarzu,powiedziałam im co się stało,strasznie się tym przejęli.Lekarz pozwolił nam do niej wejść.

Harry:

Weszliśmy do sali,zobaczyłem moją kochaną leżącą na łóżku.Usiadłem obok niej i złapałem za rękę.Była blada,cała posiniaczona.Zabije tego kto jej to zrobił.Była podpięta do aparatury podtrzymującej funkcje życiowe i miała kroplówkę z krwią,która się już prawię skończyła.

Mija już 4 godzinna siedzenia przy niej,reszta poszła coś zjeść a ja nie jestem głody,nic nie przełknę.
-Kocham cię,musisz przeżyci-powiedziałem.Jej twarz zaczęła nabierać kolorów.
-Ja ciebie też-powiedziała.
-Jezu,jak się cieszę-powiedziałem i pocałowałem ją.
-Przyniesiesz mi coś do picia?-spytała
-Tak,już-powiedziałem i poszedłem na stołówkę szpitalną po wodę.gdy wróciłem w pomieszczeniu był Lekarz.
-I jak z nią?-spytałem.
-O wiele lepiej,już jutro może iść do domu-powiedział,odpiął ją od aparatur i wyszedł.Dałem jej napój który od razu wypiła.
-Harry,wiesz teraz będę potrzebowała twojego wsparcia bo nie poradzę sobie sama-powiedziała a jej oczy się zaszkliły.
-Wiem,pamiętaj że masz we mnie wsparcie-przytuliłem ją,zaczęła płakać,trzymałem ją w tym uścisku dość długo.Do sali weszli nasi przyjaciele.Oderwaliśmy się od siebie,spojrzałem na dziewczynę ona wyglądała tak że coś się w mnie działo,nienawidzę gdy płacze.

Danielle:

Zobaczyłam resztę,chciałam pohamować łzy
Tak jakby się udało.Siedzieliśmy chwile rozmawiając.Nie wytrzymałam,chciałam posiedzieć sama.
-Wyjdź cię-powiedziałam patrząc się na okno,bez jakichkolwiek emocji.
-Idzie,ja z nią zostanę-powiedziała Lucy.
-Wszyscy macie wyjść,już!-naprawdę potrzebowałam samotności.Przyjaciele wyszli,leżałam na łóżku.Wróciłam wspomnieniami do tego dnia,do 4 listopada,gdy wszystko się zaczęło.Ten ból,przeszedł mnie całą.Zaczęłam płakać,nie ze smutku lecz z bezsilności.Wstałam z łóżka,udałam się do toalety,wziąć prysznic,zmyć z siebie odciski palców tego............... jego.Umyta,poszłam spać.Obudziłam się o 10:21,następnego dnia,spojrzałam na półkę obok zobaczyłam tam ubrania,zapewne Lu je dla mnie przyniosła.Ubrałam się,zabrałam jeszcze torbę a do pomieszczenia wszedł Harry.
-Mam wyniki i wypis-powiedział.
-Okey,to możemy iść-powiedziałam uśmiechając się do niego.Czy sobie z tym poradziłam,nie wiem,nie ma zamiaru pozwolić by to zniszczyło mnie,by coś zmieniło,nie będę ukrywać że to się wydarzyło,najwidoczniej tak musiało być,a teraz będę cieszyć się chwilą.Chłopak złapał mnie za rękę i wyszliśmy z szpitala.Pojechaliśmy do sklepu by zrobić zakupy i pojechaliśmy do chłopców.Harold poszedł do kuchni rozpakować produkty.Ja poszłam do salonu gdzie wszyscy siedzieli,stanęłam przed kanapą,zauważyli mnie.
-Mam do was prośbę,nie przejmujcie się tym tak bardzo,stało się to trudno,musiało tak być-powiedziałam a oni wszyscy do mnie podeszli i przytulili.Usłyszeliśmy jak z kuchni wychodzi Harry i mówi:To tak bez mnie?? i się do nas przyłączył.Poszliśmy z Harry'm na spacer,właśnie tego mi brakowało.Wróciłam do domu i poszłam spać.Bo już jutro do pracy,może to za duże tempo nie wiem,ale sadzę że to mi pomoże.
_________________________________________________________________________________
Hejka! wiem że dużo się w rozdziale  dzieje,bo nie wiedziałam jak to dobrze podzielić na kilka rozdziałów.Oby się wam spodobał,tak się ciesze że jest powyżej 1000 wyświetleń,DZIĘKUJE!!
                                                                                               Danielle xxx

                                     5 komentarzy=Nowy rozdział 


niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 11


Harry:(zrobimy tak że Demi będzie siostrą cioteczną dziewczyn)

Rozłączyłem się,czuje że Dani się denerwuje tym całym spotkaniem,ale będzie dobrze,musi.Nagle zadzwoniła do mnie mama.
Ja:Hallo?
Mama:Cześć kochanie.
Ja:Hej
Mama:to jutro będziecie na 14?
Ja:tak,a gemma będzie?
Mama:Tak już jest.
Ja:O,to dobrze to do jutra pa 
Mama:Pa.
Poszedłem do kuchni,zjadłem kolacje,pogadałem z chłopakami i zasnąłem.Obudziłem się następnego dnia o  9:24,wykonałem poranną toaletę.Sprawdziłem Twittera,była 11:34,wsiadłem do samochodu i pojechałem do Danielle.Otworzyła mi Lucy,przywitaliśmy się.
-Gdzie jest Dani?-spytałem.
-Ubiera się-od powiedziała a w tym samym momencie schodziła z schodów  moja niewiasta.Wyglądała nie ziemsko. Podeszła do mnie i dała całusa w usta.
-I jak wyglądam?-spytała.
-Pięknie-powiedzieliśmy równocześnie z Lucy,zaczęliśmy się śmiać.Pożegnaliśmy się z dziewczyną i ruszyliśmy do auta.

Byliśmy już na miejscu,zapukałem do drzwi po czym bez zaproszenia weszliśmy do środka.Z salonu wyłoniła się Gemma.
-Hej-powiedziałem i ją przytuliłem.
-Cześć Dani-powiedziała i przytuliła dziewczynę.
-Że co? To wy się znacie?-spytałem zdziwiony.
-Nie,tylko tak sadzę że ma na imię Danielle,bo przecież nie byłyśmy razem na premierze filmu,Harry myślenie nie boli.-powiedziała na co moja dziewczyna lekko się zaśmiałam.
-Uspokójcie się -powiedziała mama.Przywitała się z nami i poszliśmy na taras.Rozmawialiśmy dość długo.Mama poprosiła ją by zrobiła zdjęcie mi i Gemm'ie.Wyszło tak.

-Harry,wszystko zepsułeś-powiedziały razem Dani i mama.
-Ale.....no.....FOCH!-powiedziałem i poszedłem do domu.
Dziewczyny po chwili do mnie dołączyły.
-Harry to jedziemy?
-Tak,jutro mam próby i w ogóle-powiedziałem,pożegnaliśmy się z nimi i ruszyliśmy w stronę samochodu.Nagle Dani stanęła jak wryta.
-Co się stało?-spytałem i do niej podszedłem.
-Masz się na mnie przestać fochać-powiedziała poważnie.
-Dobrze-powiedziałem i pocałowałem ją namiętnie.
-Od razu lepiej-uśmiechnęła się i pojechaliśmy do jej domu.Tam zrobiliśmy obiad,zjedliśmy go,rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się.Nagraliśmy filmik dla fanów.
***Kawałek filmiku***
Danielle: A więc tak,Harry przestań(tam wygłupiałem się za kamerą by ją rozśmieszyć).Harry! przestań!............FOCH! ja tak nie będę pracować.(Kamerę położyłem na stojaku by nas nagrała).(Pod biegłem do niej i złapałem ją od tyłu i wziąłem ją na ręce).
Danielle:Bosko teraz wszyscy zobaczą jakie mam dzisiaj majtki.(zakryłem jej tyłek ręką).(Postawiłem ją na podłodze).
Danielle:A teraz ma satysfakcje że macał mnie po tyłku.
***Koniec***
Pojechałem do domu,myślałem że nic się nie wydarzy,myliłem się....

Danielle:

Siedzę sobie w salonie,przebrana w to.Zadzwoniłam do Demi by do mnie przyszła by pogadać.Nie odbierała,dzwoniłam raz,dwa,sześć i nic zero odpowiedzi.Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Ian'a.
Ja:Hej,wiesz co jest z Demi,bo nie odbiera?
Ian:Ona..... jest.....
Ja:Ian do cholery gadaj co jest?!!
Ian:Ona jest w szpitalu.
Ja:Którym? Mów!!
Ian:Świętego Tomasza.
Rozłączyłam się,wsiadłam do auta i szybko tam pojechałam.Byłam już pod szpitalem,wbiegłam do niego,zobaczyłam recepcje.
-Gdzie leży Demi Brown?
-Sala 123. Pobiegłam tam nawet nie dziękując,120,121,122,123,bingo!! Przed salą stał Ian,był smutny.
-Co się dzieje?-spytam przerażona.
-Demi miała wypadek samochodowy,nie wiadomo czy przeżyje.-usłyszałam to i świat mi się zawalił.Moja kochana Demi,może nie przeżyć.Boże,nie tylko nie to.Z sali wyszedł lekarz podeszła do niego
-I co z nią.
-Jest pani kimś z rodzinny?-spytał,głupie pytanie.
-Tak to moja siostra-od powiedziałam.
-Jej stan jest ciężki,nie mamy pewności czy przeżyje następny dzień.Została mocno poturbowana.
-Mogła bym tam do niej wejść?
-Tak,tylko nie na długo-powiedział i odszedł.
Weszłam do sali i zobaczyłam ją leżącą,bezwładnie na łóżku,miała wyciągnięte kolczyki z policzków,zmyty makijaż,wyglądała tak naturalnie pomimo tak wielkiej liczby tatuaży.Jej ciało było pełne zadrapań,ran,siniaków i tym podobnych.Siadłam obok niej na krześle,złapałam za rękę.
-Nie możesz odejść,nie pozwalam ci słyszysz,jesteś mi potrzebna,za bardzo cie kocham,by stracić.Nagle poczułam jak jej ręka się poruszyła.
-Też cie kocham-powiedziała tak cicho,że ledwo ją usłyszałam.-Ale musisz żyć gdy odejdę,najwidoczniej tak musiało być-powiedziała spokojnie.
-Nie,nie pozwalam ci mnie  zostawić-powiedziałam zapłakana.
-Kocham cięęę-nagle aparatura przestała pikać.Wybiegłam z sali.
-Pomocy!!-przybiegli lekarze zamknęli za sobą drzwi nie mogłam tam wejść.Usiadłam na korytarzu,zaczęłam płakać,zobaczyłam Harr'ego.
-Ciiii,już spokojnie-usiadł koło mnie i przytulił...

_________________________________________________________________________________
Siemka! Sorki za tak długa nieobecność brak weny.Mam nadzieje że wam się spodoba i dziękuje wam za wszystko !!! ;*****                                          Danielle xxx

czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział 10

Danielle:

Wstałam,ogarnęłam się.Zeszłam na dół,zrobiłam śniadanie w między czasie do kuchni przyszła Lucy już ubrana .Zjadłyśmy śniadanie,wyszłyśmy z domu i wsiadłyśmy do naszych samochodów ja do białego a ona do czarnego ferrari i pojechałyśmy do pracy.Weszłam na hale gdzie już wszyscy byli.Przywitałam się z nimi,postanowiłam zrobić filmik dla fanów,pokazać im jak pracuje.Po prosiłam Mark'a (kamerzystę) by nas nagrał.

-Hej!Postanowiłam nagrać dla was filmik by pokazać jak sobie pracuje-zaczęłam gadać do kamery.
-Zaraz specjalnie dla was Dani zatańczy-powiedział Ian który do nas podszedł.Zrobiłam  minę mówiącą " Wpierdalaj ,to ja tu nagrywam" i po chwili tańczyłam z Molly. I układ zakończyłyśmy czymś takim .
Potem jakieś wygłupy,miałam już skończyć ale do hali wszedł Harry,Zayn i Liam.Razem z Harry popatrzyliśmy na siebie, a ja podbiegłam do niego i skoczyłam i przytuliłam go mocno.Po czym mnie pocałował.Zeszłam z niego i skończyłam film.Po chwili podeszła do nas Emma,która nie wiadomo skąd się tu wzięła.
-Mam dwie wiadomości-powiedziała Em.Na co ja zrobiłam zdziwioną minę.
-Pierwsza twoi rodzice dzisiaj przyjeżdżają,druga będziesz reklamowała perfumy Gucci'ego.-kontynuowała.
-Serio?-spytałam,to był dla mnie wielki zaszczyt.
-Tak,to jeszcze nie koniec w tej reklamie będzie ci towarzyszył....-specjalnie przeciągała.
- Harr'uś-powiedziała wskazując na chłopaka.Po patrzyłam na niego.-Paul kazał mi,ci to przekazać-mówiła do Harr'ego.Harry przytulił mnie od tyłu i powiedział.
-Chodź się przejść.
-Nie mogę,mam sesje-od powiedziałam.
-Idę z tobą.
-My też idziemy-powiedzieli razem Liam i Zayn.I ruszyliśmy,gdy już byliśmy na miejscu,poszłam się przebrać do sesji.Gdy wróciłam byłam przebrana.Porozmawiałam jeszcze z fotografem by zorientować się jak mam postępować.Wyszłam na miejsce gdzie wszystko się rozgrywało.Usiadłam na krześle i zaczęłam pozować.Następnie znowu musiałam się przebrać, w między czasie przyszedł Ian ,bo z nim mam teraz sesje.Gdy już byłam gotowa przeszliśmy do innego pleneru.Tam razem z moim przyjacielem odtańczyliśmy znany już wszystkim układ.Gdy tańczyliśmy były robione zdjęcia.Przebrałam się w swoje ciuchy i poszłam zobaczyć efekty pracy.Gdy stałam i się przyglądałam ,Harry mnie przytulił.Wtedy Max (fotograf) powiedział że zrobi nam kilka fotek.Zgodziłam się bo z Harry'm mam tylko jedno zdjęcie a z chłopcami w ogóle.Po wykonaniu fociszek od razu je dostaliśmy,wyszły świetnie.Ja i Harr'uś dostaliśmy kopie tych samych zdjęć z nami.Mój dzień pracy już się skończył.Ale nie miałam co robić to postanowiłam poczekać na chłopców.Z moim chłopakiem poszliśmy do pobliskiej kawiarenki.Miał chwile przerwy więc mogliśmy porozmawiać.
-Pięknie ci w tym kolorze-powiedział dotykając moich włosów.
-Dziękuje,przechodzę do naturalnych.
-Bardzo cię bolało?-spytał tym razem wskazując na moją rękę na której widniał napis.
-Nie-od powiedziałam krótko.
-Przecież za drugim razem mniej boli-powiedział a ja nie wiedziałam skąd on wie że to mój drugi tatuaż.Nikomu o tym nie mówiłam.
-Skąd wiesz że mam drugi tatuaż?
-Widziałem-uśmiechnął się,przypomniałam sobie,tatuaż jest tu 


a my..... no wiecie..... współżyliśmy....Uśmiechnęłam  się do niego.

Udaliśmy się do niego studia nagraniowego gdzie chłopcy mieli próby.Ja zostałam za szybą gdzie po chwili przyszedł  Paul i na powitanie serdecznie mnie przytulił,można powiedzieć o mało co nie udusił.1D śpiewało teraz "Does he know",kiedy  Harry śpiewał"your secret tattoo" ("twój sekretny tatuaż") popatrzył na mnie z jego tym uśmieszkiem.Usiadłam na kanapie i rozmawiałam z Paul'em.Wróciłam do domu,gdzie była Lu.Nagle mnie olśniło,przecież rodzice maja dzisiaj przyjechać.MATKO!
-Lucy! szykuj się rodzice przyjeżdżają!-krzyknęłam dao siostry w odpowiedzi usłyszałam jedynie dźwięk upadającego ciała.
-Nic się nie stało tylko się przewróciłam-powiedziała a ja zaczęłam się z niej śmiać.Szybko ugotowałam obiad,ubrałam się,założyłam biżuterie którą dostałam na urodziny i zadzwoniłam do Harr'ego by przyjeżdżał.Siedziałam z już ubraną Lucy w salonie gdy zadzwonił jej telefon.Skończyła rozmowę i powiedział że musi jechać do pracy.
-Zostawiam ich tobie.Powodzenia.Pa-wyszła.
-No pięknie-sama do siebie powiedziałam.
Po 10 minutach przyjechał Harry,którego przygotowałam na spotkanie z moimi rodzicami.
-Musisz tak ociupinkę uważać na moja mamę-powiedziałam poprawiąc mu kołnierzyk od koszuli.
-Dlaczego-spytał rozśmieszony.
-Nie śmiej się,moja mama tylko......za bardzo cie lubi-powiedziałam również rozśmieszona.Na co on wrobił zdziwioną minę.
-Po prostu uważaj,jesteś mi jeszcze potrzebny-powiedziałam.
-Tak?-od powiedział łapiąc mnie w tali.
-Tak-pocałowaliśmy się namiętnie.

-Kochanie,chodź na chwile-zawołałam z kuchni.

-O co chodzi?-spytał gdy już był w pomieszczeniu.
-Spróbuj czy dobre?-powiedziałam dając mu łyżeczkę z zupą.
-Pyszne-od powiedział i pocałował mnie w czoło.
-Pięknie wyglądasz-kontynuował.
-Ty też niczego sobie-nieoczekiwanie zadzwonił dzwonek do drzwi.Czyli się zaczęło.Otworzyłam drzwi i tak jak sadziłam stali za nimi rodzice.Zaprosiłam ich do środka.
-Witaj kochanie-powiedziała mama.
-Cześć-od powiedziałam i ich przytuliłam.-Chciała bym wam przedstawić Harr'ego,mojego wybranka-powiedziałam.
-Dzień dobry-powiedział Harry i przywitał się z nimi uściśnięciem ręki.Po patrzyłam na mamę a ona dyskretnie dała mi znak byśmy przeszły porozmawiać.
-To my was zostawiamy-powiedziała radośnie rodzicielka i ruszyliśmy do kuchni.
-Nie wierze!To on!?-myślałam że zaraz wybuchnie euforią.Moja mama ma dopiero 38 lat,tak urodziła Lucy jak miała 18 lat,więc zachowuje się dość dziwnie.A właśnie Lu ma za cztery dni urodziny.
-To uwierz-powiedziałam i zaprosiłam już wszystkich do jadalni na obiad.
Zasiedliśmy do stołu i konsumowaliśmy dania przeze mnie zrobione.
-Cieszę się że już wszystko w porządku-powiedziała mama gdy jadłam.Po patrzyłam na Harr'ego on zdziwiony również na mnie patrzył.Posłałam spojrzenie mówiące"później ci powiem" i najwidoczniej zrozumiał.Po ukończonym posiłku długo rozmawialiśmy na prze różne tematy.
-O mało co bym nie zapomniał-zaczął tato.-Jesteście zaproszeni na ślub Kate.
-Kate to moja kuzynka-powiedziałam do Harr'ego.
-A właśnie moja mama chciała by również cię poznać i twoich rodziców-oł,nie wiem czy jestem gotowa by poznać jego mamę,nie chodzi o to że nie chce,raczej o to że się boje że może mnie nie polubić.Byłam przerażona ale nie dałam tego po sobie poznać.Umówiliśmy się na jutro,gdy wybiła godzina dwudziesta rodzice pojechali.
Stałam w korytarzu po tym jak zamknęłam drzwi. Koło mnie stał Harry,złapałam go za nadgarstek i zaprowadziłam do salonu,usiedliśmy na kanapie.Chciałam mu od razu powiedzieć o tej sytuacji przy obiedzie.
-A więc....chodzi....o to że......-nie wiedziałam jak zacząć.-Mowie ci to bo ci ufam-powiedziałam a on złapał mnie za dłonie.-Byłam chora na anoreksje,nie całe półtora roku temu się z tego wyrwałam już na dobre.Zachorowałam bo miałam niską samoocenę,uważałam że jestem ciągle gruba,czułam wstręt do mojego ciała.Ale już to się zmieniło,teraz się akceptuje.-powiedziałam,ciągle patrząc się na nasze dłonie.
-Dobrze że mi o tym powiedziałaś-chwycił mój podbródek i pocałował w czoło.
-Zatańczymy-wstał,wyciągnął rękę,chwyciłam ją i zaczęliśmy tańczyć do nie mej muzyki.Pocałował mnie namiętnie,wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju.I......dalszych szczegółów wam nie wyjawię.........
Jest koło 10:23,obudziłam się Harold jeszcze śpi.Nagle złapał moją dłoń,hmmm czyli nie image
śpi.Leżeliśmy i nic nie mówiliśmy,kocham tak z nim pobyć w ciszy.Jest 10:36,10:36 ej rodzice przyjeżdżają o 12:00.Szybko wstałam.
-Co się stało?-spytał Hazz.
-Rodzice niedługo przyjeżdżają-chłopak pędem wstał z łóżka,założył swoje czarne rurki,biały t-shirt który u mnie zostawił i czarna koszule na to której nie zapinał.Wyglądał bardzo ponętnie.
-Gotowy?!-krzyknęłam z łazienki gdy już sama byłam gotowa.
-Chwila-od krzyknął.
Wyszłam z łazienki spojrzałam na chłopaka a on na mnie.
-Kiedy ty się taka seksowna zrobiłaś-spytał.
-Nie wiem-podeszłam do niego i dałam całusa w czubek nosa.
Zeszłam na dół,po korytarzu szła Lucy.
-Gdzie się było całą noc?-spytałam.
-U chłopców-powiedziała z uśmiechem na twarzy.
-Ocho, widzę że Pan Tomlinson wkroczył do akcji-powiedziałam z niecnym uśmieszkiem.Ona nic nie od powiedziała tylko poszła do siebie.Po chwili przyszłą do kuchni,ubrana w to, zjeść śniadanie,które zrobiłam.Dziewczyna siadła naprzeciwko mnie,a po chwili przyszedł Harry.
-Hej-powiedział do niej.
-O cześć-powiedziała patrząc się na mnie dość ... nawet nie wiem jak to określić z lekkim zażenowaniem i też rozśmieszeniem.
-Dobra,dobra,jedzcie bo rodzice będą za...-tutaj zerknęłam na zegar ma ścianie-20 minut.Skończyliśmy jeść i idealnie zostało nam 5 minut do ich przyjazdu.Usłyszałam dzwonek do drzwi pośpieszyli się.Lucy poszła je otworzyć.Po chwili przyszli do nas do salonu.Przywitaliśmy się z nim i Harruś poszedł z naszą mamą na spacer porozmawiać,już się boje, a tatuś został z nami.Zrobiłam wszystkim kawę i rozmowa się zaczęła.
-To powiedz cie mi jak tam w pracy-spytał.
-A dobrze,ja powoli kończę film i zaczynam kolejny-zaczęła Lu i upiła łyka swojego napoju.
-U mnie też dobrze kończę przygotowanie płyty i niedługo koncert,sesje zdjęciowe i tak dalej-powiedziałam.
-To wspaniale,Lucy a jak tam twój wybranek bo Harr'ego już poznałem?-spytał patrząc się na dziewczynę.
-A więc poznacie go niedługo.
-Mam nadzieje-od powiedział.
-A co myślisz o Harry'm?-spytałam byłam bardzo ciekawa czy go polubił.
-Sadze że jest wspaniałym materiałem na zięcia-ale się ucieszyłam.Potem Lucy zaproponowała byś my sobie pograli na Xboksie.Świetnie się bawiłam,po pół godzinie przyszli mama z Haroldem.Nastąpiła zamiana Harry pogada z tata a my idziemy się przejść do parku z mamą.
                                              ***W parku***
Lucy musiała jechać do pracy,szkoda.
-I co sadzisz o Harry'm?-spytałam.
-On jest dla ciebie stworzony tak jak ty dla niego.Gdy jesteś cie obok siebie promieniejecie-powiedziała a ja ją przytuliłam.Chwile potem podeszły do nas ,moje fanki,poprosiły o zdjęcia nawet z moją mamą. Jedna z nich powiedziała że kibicuje mojemu związku z Harry'm i pokazała mi swoją bluzkę na której widniał napis: Hanielle i znak wieczności.Matko jak mi się robiło przyjemnie.Druga dziewczynka miała bluzkę z :Lucy i Louis 4ever.Jakie to słodkie.Chodziłyśmy z mamą jeszcze o koło godzinny i rozmawiałyśmy.Wróciłyśmy do domu.
-Jesteśmy-krzyknęłam i poszłam do salonu ale tam nikogo nie było,w całym domu było pusto.Zadzwoniła do mnie Emma że mam próby i muszę jechać.Zabrałam mamę ze sobą chciałam jej pokazać jak pracuje.Weszłyśmy do studia nagraniowego,przywitałyśmy się Emma i zaczęłam śpiewać.Nagrywaliśmy piosenkę "Boy" , bo ona kończyła mój album.Odwiozłam mamę do cioci bo tam się zatrzymała z tatą a sama pojechałam do siebie.Poszłam do salonu i zadzwonił mi telefon.Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Harr'ego.Odebrałam.
Ja:Tak?
Harry:Cześć słoneczko-powiedział radośnie.
Ja:Hej,gdzie znikneliście?
Harry:Pojechaliśmy na paintball.
Ja:Aha i jak poszło?
Harry:Miałem szczęście że byłem z twoim tatą w drużynie.Wygraliśmy.
Ja:Brawo.
Harry: A kochanie jutro jedziemy do mojej mamy,tam będzie Gemma,bo chce żebyście się wszystkie poznały.Nasi rodzice się już poznali.
Ja:Okey.To jutro po mnie przyjedź.
Harry:Oczywiście,pa kocham cię.
Ja: Ja ciebie też.
Boje się,jeśli jego mama mnie nie polubi.Z rozmyśleń wyrwała mnie Lucy która weszła do domu,rozmawiałyśmy oczywiście nie obyło się bez wygłupów i bez video dairy dla fanów.I tak skończył się ten dzień,następny też będzie pełen wrażeń.
_________________________________________________________________________________
Hejka!Tak rozdział w końcu skończony,mam nadzieje że się spodoba.Przepraszam za ewentualne błędy ale internet mi zacina i nie miałam jak sprawdzić. Oczywiście dziękuje za komentarze i wyświetlenia niedługo dobijemy do 1000!! A jeszcze jeden komunikat tan blog teraz najbardziej będzie się skupiał na życiu Danielle,ponieważ na perspektywę życia Lucy nie mam pomysłów,czasami będzie coś o niej wspomniane.Mam nadziej że to was nie zrazi ;))))))
                                                                                       

                                      10 komentarzy=Nowy rozdział 
Tak,wiem że wcześniej było 5 komentarzy i będzie nowy rozdział.Teraz muszę to zmienić,bo komentarze pod rozdziałami są nie liczne a przecież w głosowaniu które nadal trwa jest 12 głosów na to bym dalej pisała i niezbyt to rozumiem. Mam nadzieje że przez to co teraz napisałam nie stracę czytelników.
                                                                                                                Danielle xxx

sobota, 30 listopada 2013

Rozdział 9

Danielle:

Wstałam o 8:57,byłam w swoim pokoju nie wiem jak to się stało że położyłam się na kanapie w salonie a obudziłam się na swoim łóżku.Może byłam aż tak pijana że nie pamiętam jak się tu położyłam.Ubrałam się,uczesałam i wszystko z wczorajszego dnia do mnie wróciło.Poszłam do łazienki,byłam sama w domu Lu była w pracy.Otworzyłam półkę,wyjęłam ostrze,usiadłam na toalecie i uśmierzyłam swój ból.Siedziałam tak godzinne może dwie nie mam pojęcia.Koło toalety zrobiła się  kałuża krwi.Było mi trochę nie dobrze ale już po chwili to się zmieniło.Opatrzyłam rękę,weszłam do swojego pokoju,zobaczyłam zdjęcie moje i Harr'ego.Wzięłam je do rąk,patrzyłam na nie dość długą chwile,położyłam je na łóżku.Wzięłam długopis,kartkę i zaczęłam pisać:

Hej

Wyjeżdżam nie wiem na ile....Muszę sobie wszystko poukładać.Przepraszam za wszystko,Lucy że cię nie wspierałam i skupiłam się na sobie.....Harry ciebie szczególnie przepraszam powinnam ci wszystko mówić ale oczywiście wszystko jak zawsze zjebałam..... Nie szukajcie mnie,sama wrócę może za tydzień,miesiąc za pół roku,nie wiem po prostu nie wiem.Odwołałam przyjazd rodziców.Wiem że pewnie inaczej chcieliście spędzić ten dzień,dzień moich urodzin ale czy to ważne? Przepraszam zapewne zepsuje wam nastrój..... Jestem pewna że się pozbieracie Lucy kochana masz Louis'a i chłopców,Harry....... masz swoich przyjaciół...na pewno znajdziesz nową miłość...proszę cię tylko o jedno bądź z nią szczęśliwy tak jak kiedyś ze mną ...... Przepraszam za bałagan który zostawiam .....Tak będzie lepiej.....
                                                                                          Danielle xxx

List położyłam koło zdjęcia.Spakowałam większość swoich rzeczy,zeszłam na dół,wyszłam z domu który zakluczyłam.Wsiadłam do taksówki i ruszyłam na lotnisko. Po przylocie do Californi udałam się do domu który należał do naszej rodzinny,mamy dom w Californi i w Polsce.Po dotarciu,zapłaciłam i zobaczyłam budynek.
Weszłam do środka,rozpakowałam się,siadłam w salonie.Wzięłam telefon do ręki i zobaczyłam 48 nieodebranych połączeń.

Lucy:

Chłopcy zabrali mnie po pracy i pojechaliśmy do mnie.Harry chciał porozmawiać z Dani i wszystko wyjaśnić.Byliśmy w domu,było w nim cicho,strasznie cicho.
-Ty tu poczekaj a ja zobaczę ja się czuje-powiedziałam do Harr'ego. Udałam się na górę,zapukałam do drzwi od jej pokoju ale nikt nie od powiedział.Weszłam do środka tam też nikogo nie było,ruszyłam do łazienki a tam zobaczyłam kałuże krwi,byłam przerażona.Jeszcze raz weszłam do pokoju,tym razem zobaczyłam zdjęcie i list leżące na łóżku.Zeszłam na dół do chłopaków.
-I co jak się czuje?-spytał Harry
-Jej....nie ma.W łazience jest plama krwi.Mam list-powiedziałam
-Czytaj!
Przeczytałam treść listu i byłam w szoku,Louis to zauważył i mnie przytulił.Harry najwidoczniej też był zszokowany,usiadł na kanapie i schował twarz w ręce.
-To wszystko przeze mnie-powiedział i chciał pohamować łzy.
-Nie to nie twoja wina-powiedział Zayn.Harry wziął swój telefon,zapewne dzwonił do Danielle ale ona nie odbierała.

                                           ***3 tygodnie później***
Dani nadal się nie odzywa.Jesteśmy u chłopców,Harry nie radzi sobie z jej wyjazdem.Wyszliśmy na podwórko,Hazz dzwoni do niej po raz kolejny.
-Ona nie odbierze-powiedział Niall.Gdy nagle odebrała.

Harry:

Chciałem zadzwonić do Danielle.Niall powiedział że nie odbierze ale nagle..
Ja:Hallo?
Danielle:Tak?(powiedziała zapłakana)
Ja:Nie masz pojęcia jak się ciesze że cie słyszę.
Danielle:Też się ciesze(zaczeła płakać).
Ja:Dani,kotku proszę nie płacz.
Danielle:Nie mów do mnie kotku nie jesteśmy razem bo wszystko oczywiście musiałam zjebać.
Ja:Nie,to moja winna,powinienem się inaczej zachować.
Danielle:Kocham cię.
Ja:Ja ciebie też nie wiesz jak bardzo.
Danielle:Chce cię przytulić,tak bardzo tęsknie.
Ja:Powiedz gdzie jesteś,przyjadę tam.
Danielle:Nie,mam lot na jutro.Muszę kończyć kocham cię papa
Ja:Pa kochana.
 Matko cieszę się jak dziecko.
                                    ***Następny dzień***
Danielle:

Jest 10:25,jestem w domu,rozpakowałam się.Boję się spotkania z Harry'm.Nie wiem dla czego.Ubrałam się w to,by zakryć ranny które sobie zrobiłam na nadgarstku.Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Proszę-powiedziałam.Był to Harry,rzuciłam się na niego i mocno przytuliłam.On chwycił moją twarz i namiętnie pocałował w usta.Po oderwaniu się od siebie,pocałował mnie w czoło.ja usiadłam na łóżku a on kucną przede mną.Ja niepewnie spojrzałam na swoją rękę.On chwycił ją podwiną rękaw i zobaczył rany.
-Jeśli chcesz się ciąć,weź moją rękę,spójrz mi w oczy i zadaj tyle ran ile zadałabyś sobie-powiedział cały czas patrząc w moje oczy.
-Nie mogę ciebie tak krzywdzić- wtedy zrozumiałam wszystko.Przytuliłam go.
-Mam dla ciebie prezent z okazji urodzin,po czasie ale nie ważne-powiedział i wyciągnął z kieszeni dwa pudełeczka.
-Nie wiedziałem co wybrać,więc wziąłem obydwa-zaśmiał i mi je podał.W pierwszym opakowaniu był śliczny pierścionek ze znakiem wieczności

a w drugim naszyjnik z takim samym znakiem
-Jesteś kochany,nie trzeba było-powiedziałam i dałam mu słodkiego buziaka u usta.
-Dla ciebie wszystko-od powiedział i odwzajemnił pocałunek.Resztę dnia spędziliśmy razem.
Obudziłam się,wykonałam trzy u czyli ubrałam,uczesałam,umalowałam.Pojechałam do pracy.Tam próby,nagrywanie nowej piosenki "Boy".

Czy pamietasz co powiedział?
Ja tak, powiedział, że nigdy przenigdy cię nie zrani.
Oh, Znów to samo.
Kolejne zerwanie, przykrywka, kiedy wreszcie przejrzysz na oczy?

Będę jedyną, która powie mu prawdę

Spójrz jak dużo razy cię zawiódł
Kiedy w końcu nauczy się być prawdziwym facetem?
Będę jedynym, który powie, że jesteś piękna
Jedno słowo, którego w ogóle nie powiedział
Po prostu mówię, że musisz odejść
Zapomnij o tym chłopaku, zapomnij o tym chłopaku
Wiem, że ten chłopak nie jest wystarczająco dobry dla ciebie
Powstrzymujesz łzy w swoich oczach
Ten chłopak chce walczyć, ale nigdy nie widziałam go walczącego dla ciebie
Nigdy nie zrozumie co ma dopóki to nie przeminie
Straci cię na zawsze
Dziewczyno, będzie w porządku
Zapomnij o tym chłopaku.

Dziewczyno, nie wiesz, że możesz nadawać ton?
Sprawię, że przestaniesz zwalczać, on nie uniknie kary.
Spójrz kto do ciebie dzwoni
Chcesz oddzwonić, zostaw to, nikt nie ma na to czasu.

To zabawne jak role się odwróciły i jedynie on jest samotny.
Znajdź swojego własnego prawdziwego faceta.

Zapomnij o tym chłopaku, zapomnij o tym chłopaku
Wiem, że ten chłopak nie jest wystarczająco dobry dla ciebie
Powstrzymujesz łzy w swoich oczach
Ten chłopak chce walczyć, ale nigdy nie widziałam go walczącego dla ciebie
Nigdy nie zrozumie co ma dopóki to nie przeminie
Straci cię na zawsze
Dziewczyno, będzie w porządku
Zapomnij o tym chłopaku.

Zobacz na co zasługujesz, dziewczyno
Zobacz co masz
On wie, że jesteś spoza jego ligi
Czy mu się to podoba czy nie
Wiem na co zasługujesz
Wiem co masz
Wiesz, że jesteś spoza jego ligi
Czy mu się to podoba czy nie

Zapomnij o tym chłopaku, zapomnij o tym chłopaku
Wiem, że ten chłopak nie jest wystarczająco dobry dla ciebie
Powstrzymujesz łzy w swoich oczach
Ten chłopak chce walczyć, ale nigdy nie widziałam go walczącego dla ciebie
Nigdy nie zrozumie co ma dopóki to nie przeminie
Straci cię na zawsze
Dziewczyno, będzie w porządku
Zapomnij o tym chłopaku.

Wiem na co zasługujesz
Wiem co masz
Wiesz, że jesteś spoza jego ligi
Czy mu się to podoba czy nie

podoba czy nie

Dziewczyno, będzie w porządku, zapomnij o tym chłopaku

Później poszliśmy na hale koncertową przećwiczyć układy,tam spotkałam się z dziewczynami z Little Mix.Porozmawiałyśmy i powygłupiałyśmy.W końcu przyszli chłopcy i Lucy.Poszliśmy na obiad jedynasto osobową grupą.Wróciłyśmy do domu i rozmawiłyśmy,wygłupiałyśmy się robiłyśmy sweet focie które później znalazły się na twitter'ze i fanpejdzach.Lu mnie nagrała jak "pięknie tańczyłam" albo jak robiłam video dairy i to również trafiło do internetu.O 2:35 poszłyśmy spać.

_________________________________________________________________________________
Hejka! Jest rozdział,mam nadzieje że się podoba.Dziękuje za wszystko dobijamy do 760 wyświetleń WOW! Zapraszam również do czytania bloga mojej koleżanki http://drunk-again-ed.blogspot.com/ . Kocham was;***                                      Danielle xxx